Dawniej była taka zasada na rynkach finansowych, że jak akcje szły w dół, to ceny złota i innych kruszców pięły się w górę. Przez jakiś czas reguła ta nie miała zastosowania. Jak się dzisiaj okazuje – tylko z tego powodu, że akcje właściwie nie taniały. Dopiero gwałtowny spadek cen akcji jesienią 2008 r. przypomniał inwestorom o starej zasadzie. Ceny złota, platyny, a nawet biżuterii poszybowały w górę. Sprzedaż złotych monet i sztabek w III kwartale 2008 r. osiągnęła najwyższy poziom od co najmniej dekady. W trzecim kwartale inwestorzy wydali ponad 6,5 miliarda dolarów kupując 232,1 ton złota w postaci sztabek i monet, o 121% więcej w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Gorączka złota dotarła do Europy, gdzie sprzedaż wyniosła 51 ton była najwyższa od prawie 19 lat.
Złote monety ratują budżet
A mnie przypomniała się wtedy korespondencja, jaką otrzymałem od kumpla aspiranta, który zbiera cenne monety. Zachęcał mnie do kupna monety z papieżem Polakiem. Była nietypowa, bo „przestrzenna”, wyemitowana przez Bank of Nauru w nakładzie 5 tys. egz. Złota figura papieża została wciśnięta w monetę. Można ją było wyjąć i pionowo postawić.
Republika Nauru to niewielka wysepka w pobliżu Australii. Papież nigdy tam nie był, co nie znaczy, że republika nie może na nim zarabiać. Ostatnio Nauru bije różne monety i rozprowadza je po świecie ratując budżet państwa będący w stanie kompletnej ruiny.
A było tam cudownie. Niewielka liczba mieszkańców miała wszystko za darmo. Na tubylców pracowali gastarbeiterzy zatrudnieni przy wydobyciu fosforytów. Dochody z fosforytów były tak wielkie, że republika rozdawała za darmo mieszkania, samochody, komputery. Ludzie nie musieli pracować, bo taplali się w bogactwie. Bogactwo jednak szybko doprowadziło republikę do ruiny.
Prawie jak na giełdzie
Nie wiem, czy 10 dolarów wybite przez Bank of Nauru przyniesie szybki dochód. Podobno w numizmatyce o stopie zwrotu decyduje tyle czynników, że nie sposób cokolwiek przewidzieć. Dobrze trafiona moneta w kilka lat potrafi przysporzyć kilkudziesięciu procent dochodu. Znajomy aspirant twierdzi, że nawet jeśli na monecie nie zarobi, to przynajmniej wiele się nauczy idąc np. śladem symboli wybitych na awersie i rewersie. Kolekcjonerzy monet, inwestorzy numizmatycy, przypominają graczy giełdowych. Między sobą porozumiewają się swoistym slangiem, a tendencje rynkowe – jak na giełdzie papierów wartościowych – określają wskaźnikami. Na przykład wskaźnik NIM100 zawiera ceny 26 rodzajów monet do Statutu Łaskiego włącznie, bez Enigmy. Inny wskaźnik, NIMZ 100 zawiera ceny wszystkich złotych monet 100 i 200-złotowych, razem 58 rodzajów. Trzeba się w tym wszystkim dobrze orientować, żeby wiedzieć co kupić, kiedy sprzedać i nie paść ofiarą fałszerzy.
Pamiętam jak w 1998 r. na targu w Sokołowie Podlaskim kilku cwaniaków oszukało starszego jegomościa na złotych rublówkach. Swoją ofiarę oszuści upatrzyli na dworcu autobusowym. Zaciągający z rosyjska młody mężczyzna zaproponował przechodniowi 18 monet za jedyne 13 tys. 400 zł. Starszy pan początkowo nie był zainteresowany transakcją. Ale nagle pojawił się inny przechodzień, który dał się skusić na tę wyjątkową ofertę, wziął monetę, pobiegł do pobliskiego jubilera. Po chwili był z powrotem z radosną wiadomością: to jest świetny interes! Starszy pan połknął haczyk. Byłem pierwszy – wykrzyknął i wyłożył pieniądze. Po życiowej transakcji zaszedł do jubilera. Tam dowiedział się, że kupił tombakowe krążki.
W 1989 r. Słupskiem wstrząsnęła zbrodnia na właścicielce apteki. Plotka głosiła, że kobieta była wnuczką carskiego generała. W domu miała jakoby majątek – worek pięciorublówek, zwanych popularnie świnkami. Bandyci wpadli do mieszkania krzycząc „dawaj ruble”! Przed śmiercią torturowali ją przypalając ciało rozgrzanym nożem. Świnek w mieszkaniu nie znaleźli. Choć bandyci pozostawili wiele śladów, to policji nie udało się ich wtedy złapać. Dopiero po 16 latach policjanci z gdańskiego „archiwum X” porównując próbki DNA dopadli mordercę.
Ceny złotych 5, 10-rublówek ostatnio stale pną się w górę i na aukcjach, w zależności od egzemplarza, osiągają cenę 400 – 800 złotych. A jeszcze kilka lat temu przetapiano je na obrączki, bo stanowiły równowartość zawartego w nich złota.
Przypomina mi się historia, jaka wydarzyła się w jednej z naszych pobliskich wsi. W 1950r. wprowadzono w Polsce całkowity zakaz posiadania złota i dewiz, który trwał bodaj do 1956 r. Za posiadanie złotych monet czy sztabek groziło do 15 lat więzienia, za handel nimi – nawet kara śmierci. Pewien gospodarz, posiadacz sakiewki z rublówkami w obawie przed władzą ludową zakopał rodzinny skarb w ogrodzie – podobno pod gruszą. Lata leciały, rodzinna tajemnica przechodziła z ojca na syna. Dziadka dopadła skleroza i nie był wstanie wskazać miejsca ukrycia skarbu. Będący w potrzebie wnukowie, dawaj, przekopali miejsce, gdzie dawniej rosła grusza, ale skarbu nie znaleźli. Kupili więc wykrywacz metali, który zapiszczał w miejscu, gdzie dawniej rosła… jabłonka. Kilka ruchów szpadlem i rodzinny skarb został odzyskany.
Lepiej trzymać je w skrytce bankowej
Od niepamiętnych czasów złoto zawsze kusiło przestępców. Tak jest i teraz. Ich Mekką jest Gdańsk, gdzie co roku odbywają się targi jubilerskie. Najbardziej zuchwałym przestępstwem była kradzież w 2007 r. diamentu bezcennej wartości. Ale były też i mniej spektakularne kradzieże. Na przykład rok później, z bagażnika samochodu obywatela Litwy skradziono wyroby jubilerskie wartości przynajmniej 900 tys. zł.
Inwestowanie w monety może w dłuższej perspektywie czasowej być bardzo opłacalne, ale też…niebezpieczne. O ile akcje i lokata bankowa są zdematerializowanym zapisem komputerowym, to monety, złoto lokacyjne i biżuteria są przedmiotami, których nie powinno się trzymać w domu. Ze swej policyjnej praktyki wiem, że cenne rzeczy pozostawione w domu kuszą. Niekoniecznie złodziei. Znam przypadek pewnej rodziny, która oszczędności gromadziła w monetach i precjozach. Początkowo niespecjalnie się znali na numizmatyce, więc kupowali monety z drugiej ręki. Później bezpośrednio w banku lub poprzez subskrypcje w specjalistycznych firmach. Dość powiedzieć, że zgromadzili pokaźne zbiory, które trzymali w witrynce na piętrze swojego domu. Nie musiało dojść do typowego rabunku, aby połowa majątku przepadła. Młody domownik spieniężył numizmaty na doraźne wydatki… Cennych przedmiotów lepiej nie trzymać w domu. Banki za stałą opłatą oferują skrytki, w których nasze kosztowności na pewno będą bezpieczne.
Szlak Bursztynowy w modzie
Znawcy mówią, że z monetami jest jak z akcjami. Nigdy nie wiadomo, które pójdą w górę i ile na nich można zarobić. Wspomniany znajomy numizmatyk chwalił się, że na jednej monecie zarobił kilka tysięcy procent w ciągu kilku lat. Moneta Fryderyk Chopin została wybita w 1995 roku w nakładzie 500 sztuk. Cena emisyjna, czyli cena zakupu w NBP, wynosiła wówczas 780 zł – dziś wartość tej monety dochodzi nawet do 48 tys. zł i jest trudno dostępna. Wydawałoby się, że o wysokiej cenie monety decyduje jej nakład. Nie zawsze tak jest. Na przykład małą, niepozorną monetę 2 zł ze stopu Nordic Gold (NG), wybito w nakładzie 300 tys. egzemplarzy, a dziś kosztuje około 150 zł. Innym przebojem rynku stał się tzw. Szlak Bursztynowy. Srebrne monety (z bursztynem) zostały w 2001 r. wybite w nakładzie 57 tys. egzemplarzy. Dziś kosztują ponad 900 zł przy cenie zakupu 57 zł. Nawet najlepsi analitycy rynku monet kolekcjonerskich nie przypuszczali, że zrobią taką karierę. Tych kilka przykładów – a jest ich znacznie więcej – dowodzi, że numizmatyka jest jednym z najszybciej rozwijających się segmentów rynku lokat kapitału, podobnie zresztą jak na Zachodzie Europy. Wprawdzie na monetach kolekcjonerskich w zasadzie się nie traci, ale na jednych zyskuje się więcej, na innych mniej lub wcale. Dlatego może warto mieć w swojej kolekcji monety nawet z odległej Republiki Nauru.
![]()
Monety kolekcjonerskie to małe dzieła sztuki. Wielu ludzi zakup monety traktuje jak inwestycję w obraz znanego malarza. Jeśli moneta przechowywana jest stale w oryginalnym opakowaniu, to z czasem zyskuje na wartości. W ostatnich latach na niektórych monetach bitych przez NBP można było zarobić po kilkadziesiąt procent rocznie.
Złote dolary, rublówki, można sprzedać w specjalistycznych sklepach numizmatycznych. Monety można spieniężyć także na aukcjach internetowych ustalając wcześniej cenę minimalną. Inwestując w monety trzeba jednak pamiętać, że charakteryzują się one dość niską płynnością, tzn. nie zawsze od ręki znajdziemy na nie nabywcę. Niekiedy trzeba cierpliwości, aby trafił się kupiec gotowy zapłacić nam żądaną kwotę. Inwestując w monety musimy także wiele czasu poświęcić na poznanie rynku i poszczególnych walorów.
Alternatywą dla osób inwestujących w złote sztabki lokacyjne mogą być monety bulionowe, czyli niedopuszczone do wolnego obiegu, złote monety o nieograniczonych z góry nakładach. Cenę takich monet kształtują wzrosty i spadki cen złota na giełdach światowych, oraz pewna wartość kolekcjonerska, jaką cieszą się wśród inwestorów i numizmatyków.
Na stronach internetowych NBP prezentowane są zdjęcia monet kolekcjonerskich, okolicznościowych i Nordic Gold. Monety w galeriach prezentowane są chronologicznie – od monety pierwszej w serii do ostatnio wyemitowanej. Dołączane są do nich foldery kolekcjonerskie (numizmatyczne). Portal NBP jest dla kolekcjonerów prawdziwą kopalnią wiedzy.
Nie ma regulacji prawnej dotyczącej maksymalnej liczby monet kolekcjonerskich sprzedawanych indywidualnym odbiorcom. Natomiast zgodnie z Uchwałą Zarządu NBP, w uzasadnionych przypadkach dyrektor oddziału okręgowego banku może podjąć decyzję o ograniczeniu sprzedaży osobom fizycznym danego rodzaju wartości kolekcjonerskich. Dotyczy to sytuacji, gdy szczególnie dużo osób oczekuje w kolejkach do kas, a liczba monet w dyspozycji oddziału jest niewystarczająca dla wszystkich zainteresowanych ich kupnem.
Z uwagi na długi cykl projektowy i produkcyjny plany emisji monet przeznaczonych na cele kolekcjonerskie są przygotowywane na każdy rok z dużym wyprzedzeniem. Liczba tematów przyjmowanych do realizacji w każdym roku wynosi od 11 do 15.
![]()
KONKURS
1. Czy złoto bardziej Ci się kojarzy z biżuterią, czy z lokatą?
2. Gdybyś odziedziczył po dziadku złote monety bez specjalnej wartości numizmatycznej, co byś z nimi zrobił?
3. Podaj cenę utrzymywania skrytki bankowej i sprawdź, czy mógłbyś wykupić taką usługę w oddziale banku w swojej miejscowości. Nie zapomnij dopisać, jaki to bank.
Prosimy o nadsyłanie odpowiedzi mailem do 31 marca 2009r. pod adres: konkurs@fortunaradzi.pl w mailu prosimy podać dane teleadresowe. Regulamin konkursu znajduje się tutaj.
12 lut
4 maj
2 maj
24 kwi
17 kwi
29 mar
14 mar
28 lut
5 sty
13 kwi
2 komentarze
Zbieranie monet to bardzo ciekawe hobby, dodatkowo może być dochodowe. Kiedyś się tym interesowałem, potem przestałem. Mam trochę monet sprzed lat. Wpadł do mnie znajomy, który się zna na numizmatyce i mówi, stary tu jest kupa forsy. Teraz nie wiem co mam robić. Jak tę kupę forsy zamienić na forsę.
Złoto teraz nie nadaje się na inwestycje ponieważ zbytnio waha się nam kurs…
Dodaj komentarz