Dąbrowscy to przykład rodziny o niestabilnych przychodach i o stałych kosztach. Przychody mogą być nawet niezłe, bo mąż – przedstawiciel wolnego zawodu – prowadzi działalność gospodarczą, ale sęk w tym, że są one nieregularne. Ta sytuacja dotyczy architektów (jak Dąbrowski), właścicieli małych firm budowlanych, taksówkarzy czy informatyków prowadzących działalność gospodarczą. Koszty stałe są niemałe, trzeba opłacić czynsz, podatki, podwykonawców, studia dla dzieci itd. Jak sobie radzić, gdy przypływ gotówki pojawia się co 2-3 miesiące albo jeszcze rzadziej? Dzisiaj przyglądamy się wydatkom Dąbrowskich.

Najwięcej na mieszkania

Z czteroosobowej rodziny Dąbrowskich zaczęło właśnie pączkować nowe gospodarstwo domowe: 20-letni syn studiuje dziennie we Wrocławiu, wynajmuje mieszkanie (za 600 zł) i musi się utrzymać (dostaje na to przynajmniej 500 zł miesięcznie), czyli ponad 1100 zł miesięcznie. Dąbrowscy płacą niewysoki czynsz (290 zł) za mieszkanie, ale mają też piec i kominek (obok gazu do gotowania i do grzania wody), dlatego dodatkowe 400 zł na węgiel i drzewo w grudniu obniży koszty ogrzewania w następnych miesiącach.

Z takich powodów Dąbrowscy przeznaczyli na oba mieszkania ponad 30 proc. wydatków (czyli razem 1540 zł) i była to największa pozycja w ich grudniowym budżecie. To dosyć dużo, zważywszy że łączne przychody Dąbrowskich w tym miesiącu osiągnęły niemal 6000 zł (dokładnie 5950 zł). Rodzina nie spłaca żadnych kredytów, także hipotecznych, ale opłata za studenckie mieszkanie stanowi podobne obciążenie. Ze względu na niestabilne przychody męża wykonującego wolny zawód zakup małego mieszkania we Wrocławiu na razie nie wchodzi w grę, ale taki wariant rodzina bierze pod uwagę, o ile przyszła koniunktura zapewni mu długi ciąg intratnych zamówień. Syn dopiero podjął studia, a za kilka lat do Wrocławia trafi 15-letnia dzisiaj córka (teraz w ostatniej klasie gimnazjum).

Nie oszczędzają na żywności

Żywność jest istotnym elementem grudniowego budżetu Dąbrowskich – to prawie 750 zł (746,7 zł), czyli 14,6 proc. wydatków. Rodzina raczej nie oszczędza na żywności. Oprócz dość częstych i z reguły niewielkich (po kilkadziesiąt złotych) zakupów spożywczych pozwala sobie na zamówienie pizzy do domu, a także na wizyty w kawiarniach. Dąbrowski jako prowincjonalny architekt musi się tam spotykać z obecnymi i potencjalnymi klientami. Jedyne większe sprawunki w supermarkecie zostały sfinansowane bonami przekazanymi jako prezent świąteczny przez firmę telekomunikacyjną, w której pracuje Dąbrowska.

Na odzieży i obuwiu w grudniu nie udało się oszczędzić: z 560 zł (czyli prawie 11 proc. ogółu wydatków) na ten cel najdroższe były płaszcz dla syna (330 zł) i buty (200 zł). Po cenach sądząc, są to produkty dobrej jakości, więc powinny posłużyć nieco dłużej.

Na artykuły chemiczne i środki higieny osobistej oraz na edukację Dąbrowscy przeznaczyli niemal taką samą kwotę (po około 430 zł). Spora kwota na edukację wynika z dodatkowych lekcji przed egzaminem na prawo jazdy, jakie bierze student, i z opłaty egzaminacyjnej (ponad 310 zł).

W pozycji „kultura i rekreacja” o wysokości 348,4 zł mieszczą się zarówno książki kupione przez Internet, jak i prezenty świąteczne, także dla rodziny (teść) i dla znajomych ze szkoły i z pracy. Dąbrowscy nie okazali się zbyt rozrzutni i ograniczyli koszty prezentów do rozsądnej wielkości.

Dość dużo, bo 250 zł, kosztuje telefon i Internet. Jest to zapewne łączna opłata za wszystkie telefony używane przez rodzinę (czyli nawet cztery), bo w rejestrze wydatków brak wzmianek o zakupie kart telefonicznych, czy o dodatkowych opłatach. Na tym chyba nie uda się oszczędzić. Poza tym, w rubryce „transport i łączność” figuruje ponad 120 zł za bilety autobusowe. Dwa-trzy razy w tygodniu kupują bilety po około 14 zł dla dorosłych i – rzadziej – ulgowe, tańsze dla córki.

Mimo sporych, regularnie ponoszonych wydatków na studia syna (łącznie ponad 1100 zł miesięcznie), a także intensywniejszej konsumpcji świąteczno-noworocznej Dąbrowscy zamknęli grudzień z dodatnim wynikiem finansowym. Po odjęciu od przychodów (5950 zł) wszystkich wydatków (5115,1 zł) pod koniec miesiąca zostało im prawie 835 zł, czyli ich stopa oszczędności (stosunek wyniku finansowego do wielkości przychodów) wyniosła ponad 14 proc.

Sezon zimowy sprzyja w tym roku indywidualnej praktyce architektonicznej Dąbrowskiego, ale po złych doświadczeniach i zastoju w budownictwie i w inwestycjach w latach 2008-2009 zwyczajem rodziny jest stałe odkładanie wolnych środków na cięższe czasy. W grudniu będzie to ponad 800 zł, a w skali 2010 roku uzbierało się już ładnych kilka tysięcy złotych. W końcu Dąbrowscy muszą wspierać dzieci jeszcze co najmniej przez 10 lat, a i sami – w razie niższych albo żadnych dochodów męża – nie utrzymają się wyłącznie ze skromnej pensji Dąbrowskiej.

Gotówka jest najważniejsza

Bankowcy i księgowi zwykli mówić: „cash is the king”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: gotówka jest najważniejsza. Pierwszy tego określenia użył po krachu na giełdzie w 1987 r. szef szwedzkiego Volvo, który zauważył, że firma miała w dokumentach finansowych dużo nieściągniętych należności i niewiele pieniędzy w kasie. Tak się może zdarzyć, że bilans firmy wygląda nie najgorzej, tzn. są wysokie długo- i krótkoterminowe należności, ale wskutek różnych komplikacji np. na rynkach światowych, nie sposób zamienić ich na gotówkę potrzebną choćby na płace dla pracowników. Mimo dobrej kondycji finansowej na papierze, firma może wpaść w tarapaty, bo nie ma żywego pieniądza na koncie. Jeśli z pomocą nie przyjdzie bank uruchamiając kredyt obrotowy, nawet dobrze prosperująca firma może zbankrutować.

Od tamtego czasu maksyma księgowych i bankowców odżywała za każdym razem, gdy na rynkach pękała bańka spekulacyjna. Wszyscy wtedy przypominali sobie, że gotówka jest najważniejsza i tylko ona gwarantuje przetrwanie trudnych momentów. Po ostatnim kryzysie z 2008 r. powiedzenie trafiło pod strzechy i teraz specjaliści uważają, że dotyczy także gospodarstw domowych. Bo cóż z tego, że jesteśmy potencjalnie zamożni, tzn. mamy nieruchomość, akcje, numizmaty, obrazy i złoto, skoro tak naprawdę możemy zostać wykluczeni finansowo, gdy nie mamy za co uregulować bieżących rachunków. Płynność takich dóbr jak nieruchomości czy dzieła sztuki jest stosunkowo mała i nie da się ich z dnia na dzień zamienić na złote.

Wniosek z doświadczeń Volvo jest więc taki, że powinno się tak inwestować, aby na koncie była zawsze odpowiednia ilość pieniędzy gwarantująca płynność finansową domowego budżetu. Po przypływie większej gotówki nie powinniśmy jej w całości przeznaczać na zakup dóbr materialnych lub na cele inwestycyjne. Najlepiej wszystko odłożyć na konto i na spokojnie podjąć decyzję co do przyszłości. Przy nieregularnych przychodach np. z działalności gospodarczej konto bankowe powinno być naszym gwarantem bezpieczeństwa. Osobiście jestem zdania, że na koncie powinniśmy mieć oszczędności przekraczające 6-miesięczne wydatki.

Kredyt nie dla biednych

W przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą wskaźnik ten powinien być nawet wyższy, a balansowanie w okolicach zera i posiłkowanie się kredytem bankowym na bieżące wydatki – jak to w naszych warunkach często się dzieje – jest niebezpieczną jazdą po bandzie. Doświadczeni przedsiębiorcy wiedzą, że kredyt najlepiej brać wtedy, gdy pieniądze są na koncie, a nie wtedy, gdy nie mamy ich wcale. Im bardziej potrzebujemy gotówki, tym więcej musimy za nią zapłacić. Gotówka na koncie zapewnia nam bezpieczeństwo, a kredyt umożliwia rozwój działalności gospodarczej. Trzeba też pamiętać, że w działalności gospodarczej odsetki od kredytu zaliczane są w koszty, zmniejszając w ten sposób podstawę opodatkowania.

W domowych finansach jest podobnie, trzeba dążyć do tego, aby na koncie a vista lub na przyjaznej lokacie terminowej mieć przynajmniej kilkumiesięczne dochody. Życie przecież stale przynosi niespodzianki i musimy mieć finansowy wentyl bezpieczeństwa na wypadek utraty pracy, odejścia strategicznego klienta, choroby itp. W przypadku rodzin o niestabilnych, nieregularnych przychodach warto docenić walory kart kredytowych, które umożliwiają robienie zakupów na nieoprocentowany kredyt krótkoterminowy. Karta kredytowa poprawia naszą płynność finansową, gdyż umożliwia robienie zakupów także wtedy, gdy z jakichś powodów mamy puste konto. Kartę powinno się tak zintegrować z kontem, aby tuż przed upływem terminu bezodsetkowego doszło do automatycznej spłaty kredytu. Wchodzenie w oprocentowanie jest relatywnie drogie i może prowadzić do powstania pętli zadłużenia. Trzeba pamiętać, że kredyt na karcie jest korzystny do momentu wymagalności. Karta może być też niebezpiecznym środkiem płatniczym, zwłaszcza w rękach osób nie rozumiejących specyfiki plastikowego pieniądza. Po prostu najlepiej nie ulegać pokusie niepotrzebnych zakupów.

Przydatny debet

Dobrze jest – tak na wszelki wypadek – otworzyć w banku linię debetową w koncie osobistym. Wielokrotnie doceniłem zalety debetu zwłaszcza, gdy zapomniałem o jakimś stałym wydatku. Spłacam np. kredyt mieszkaniowy i bywa, że w momencie, gdy nadchodzi termin przelewu raty kredytowej, z jakichś powodów na koncie brakuje gotówki. Wtedy zaczyna działać debet. Bank wykonuje polecenie przelewu spłaty raty kredytowej schodząc z moim saldem pod kreskę. Po jakimś czasie uzupełniam stan konta i wszystko wraca do normy. Takie chwilówki są bardzo wygodne i łagodzą relacje z bankiem hipotecznym, który przy terminowych spłatach nabiera przekonania o naszej solidności finansowej.

Jeśli nasza karta debetowa i kredytowa są powiązane z bankowym kontem internetowym, to mamy jeszcze tę korzyść, że każdy wydatek widzimy na ekranie monitora, dzięki czemu łatwiej kontrolować stan finansów rodzinnych. Monitorowanie wydatków rodzinnych jest świetnym sposobem ułatwiającym oszczędzanie. Jedna z rodzin, którą poprosiłem o notowanie grudniowych wydatków powiedziała mi, że sam fakt spisywania codziennych kosztów utrzymania uruchamiał zakupowe hamulce. Po krótkiej analizie rodzinnych wydatków okazało się, że zaopatrywanie się w tzw. sklepach dyskontowych generowało niepotrzebne wydatki. Otóż u kupujących wyrobiło się przekonanie, że skoro zaopatrują się w tańszych sklepach, to mogą sobie pozwolić na więcej. W koszyku lądowały więc tanie garnki, kolejne buty (przydadzą się…), drobny sprzęt elektroniczny. Dzięki monitoringowi spadła liczba niepotrzebnych zakupów.

Przy uzyskiwaniu nieregularnych dochodów znaczenia nabiera właściwe planowanie grubszych wydatków, takich jak np. ubezpieczenie samochodu. Sam wiele razy się przekonałem, że tanich ubezpieczeń nie ma. W reklamach telewizyjnych wmawiają nam, że u nich opłaty są znacznie niższe niż u konkurencji. Gdy sprawdziłem, zawsze okazywało się, że jest odwrotnie. Ubezpieczenie jest znaczącym wydatkiem w budżecie. Trzeba o nim pamiętać dużo wcześniej i zawczasu gromadzić pieniądze na koncie pamiętając maksymę, że gotówka jest królem.

Wasz aspirant Fortuna

Komentarz eksperta

Aleksander Rychwalski

Komisja Nadzoru Finansowego

Wyniki ostatnich badań pokazują, że kryzys finansowy znacznie obniżył poczucie bezpieczeństwa finansowego Europejczyków. W Polsce tylko 2 proc. gospodarstw domowych deklaruje poczucie bezpieczeństwa finansowego. Najlepszą strategią poprawy bezpieczeństwa finansowego jest oszczędzanie i rodzina Dąbrowskich jest tego świadoma. Tylko co trzecia polska rodzina „nieco oszczędza”, a co trzydziesta „dużo oszczędza”. Dąbrowskich, którzy zaoszczędzili siódmą część grudniowego dochodu, moglibyśmy zaliczyć do tej drugiej grupy.

W grudniowym budżecie Dąbrowskich na uwagę zasługuje niski odsetek kosztów związanych z transportem – ponad czterokrotnie niższy niż dla przeciętnej polskiej rodziny z dwójką dzieci. Dąbrowscy nie mają samochodu, który generuje wysokie wydatki. To przede wszystkim wydatki na paliwo, przeglądy serwisowe oraz nieprzewidziane naprawy, składki na ubezpieczenia, ewentualne raty – jeżeli samochód został zakupiony na kredyt. Oprócz nich posiadanie samochodu wiąże się z jeszcze jednym poważnym kosztem, ponoszonym dopiero przy sprzedaży. Ekonomiści nazywają ten koszt amortyzacją, a polega on na tym, że samochód traci z wiekiem na wartości. Obliczając różnicę między kosztem nabycia samochodu a ceną jego późniejszej odsprzedaży, a następnie dzieląc tę różnicę przez liczbę miesięcy użytkowania auta, otrzymamy najprostszą miarę miesięcznej amortyzacji samochodu. Wszystkie te koszty potrafią uczynić z samochodu przysłowiowy „kamień u szyi”. Dąbrowskim udało się ich uniknąć.

Użytkowanie dwóch mieszkań w Nowej Rudzie i drugiego we Wrocławiu (na potrzeby studiującego syna) sprawia, że wydatki Dąbrowskich w tej kategorii są wysokie. Rodzina mogłaby rozważyć zakup mieszkania we Wrocławiu, z którego w przyszłości korzystałaby dwójka dzieci. Za trzy lata córka będzie w ostatniej klasie szkoły ponadgimnazjalnej –  to dość czasu, aby spróbować zgromadzić środki na wkład własny na zakup mieszkania. Obecnie rodzina nie ma kredytów, więc pewnie byłaby w stanie spłacać kredyt na zakup mieszkania (poza wkładem własnym) – zamiast ponosić przyszłe koszty wynajmu we Wrocławiu. Choć wydatki na zakup mieszkania, wliczając raty kredytu, nie są niskie, to –  w przeciwieństwie do kosztów posiadania samochodu – powiększają majątek. Nieruchomość może stanowić zabezpieczenie emerytalne rodziców, gdy dzieci się usamodzielnią i Dąbrowscy np. wynajmą mieszkanie, lub posagowe, gdy zechcą wspomóc dzieci na rozpoczęcie ich samodzielnego życia.

Ze względu na nieregularność dochodów, Dąbrowscy powinni zacząć od skrupulatnego, systematycznego oszczędzania. Narzędziem, które okaże się przydatne jest prosta w obsłudze, bezpłatna aplikacja komputerowa „Budżet osobisty”, dostępna w zakładce „Asystent budżetu” na stronie manymany.info. Program i witryna internetowa zostały stworzone przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego z myślą o promocji oszczędzania i świadomego zarządzania finansami osobistymi. Aplikacja „Budżet osobisty” pozwoli nie tylko sprawdzić, na czym można zaoszczędzić, aby poprawić stan domowych finansów, ale przede wszystkim zwiększy szanse wyrobienia nawyku codziennego, regularnego śledzenia wydatków, co jest podstawą bezpieczeństwa finansowego każdego gospodarstwa domowego.