Tu Wasz aspirant Fortuna. Dotychczas na tych łamach opisywałem z pozycji funkcjonariusza problemy finansowe różnych osób, a bywało, że doradzałem, w co lokować pieniądze. Teraz postanowiłem zajrzeć do domowych budżetów i przyjrzeć się rodzinnym wydatkom. Poprosiłem dziesięć rodzin mieszkających w różnych regionach kraju o prowadzenie bloga finansowego.

Tu znajdziecie ich codzienne wydatki z grudnia 2010 r. Akurat tak się złożyło, że chętni do zaprezentowania swoich budżetów zabrali się za to pod koniec roku. I choć w okolicy świąt Bożego Narodzenia mamy więcej wydatków, a grudzień jest przez to nietypowym miesiącem, to i tak wyraźnie widać, jak gospodarujemy naszymi środkami, jaka jest struktura wydatków i czy jesteśmy skłonni do finansowych szaleństw.

Wspólnie z ekspertami i z internautami postaram się ocenić postępowanie wybranych rodzin i opracować dla nich różne strategie finansowe. Na początek rodzina Adamskich.

Zaglądamy do budżetu Adamskich

Adamscy ze swoimi czterema córkami należą do rodzin wielodzietnych, czyli – według naszych przepisów – posiadających co najmniej trójkę dzieci. Co szósta rodzina w Polsce ma przynajmniej troje dzieci, a w rodzinach wielodzietnych wychowuje się co trzecie polskie dziecko. Wielodzietne rodziny – w tym Adamscy – mają prawo do zasiłku rodzinnego w przypadku, gdy dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 504 zł lub 583 zł, gdy członkiem rodziny jest dziecko niepełnosprawne (jak Marcelinka). Oboje Adamscy pracują, a także uzyskują dochody z wynajmu mieszkań, a ich grudniowe przychody wyniosły 3630,7 zł.

Dwójka pracujących rodziców w wielodzietnej rodzinie jest raczej wyjątkiem, niż regułą – i choć żona nie zarabia zbyt wiele, to jej przychody pozwalają na zasilenie domowego budżetu i na pokrycie części wydatków. Gdyby Pani Adamska w ogóle nie pracowała, to zapewne cała rodzina zostałaby zakwalifikowana do tzw. pracujących biedaków. Według Komisji Europejskiej tak można określić aż 13 proc. wszystkich zatrudnionych w Polsce. Pracujący biedacy to zresztą kategoria coraz powszechniej spotykana na świecie, także w krajach rozwiniętych, a jej rozprzestrzenienie się jest spowodowane niskimi płacami w licznych zawodach i na wielu stanowiskach.

Mimo, że średnie miesięczne dochody Adamskich na członka rodziny tylko nieznacznie przekraczają 600 zł, to i tak udaje im się odłożyć pieniądze (prawie 1000 zł zostało im z listopada). A pieniądze odłożone w listopadzie przydały się Adamskim, bo grudniowe, świąteczne i noworoczne wydatki były większe od spodziewanych. W końcu trzeba urządzić święta i kupić prezenty aż dla czwórki dzieci…

Jak gospodarowali Adamscy

Łącznie w grudniu Adamscy wydali ponad 4240 zł, czyli przekroczyli swój przeciętny budżet o ponad 600 zł. Szczęśliwie dla nich pod koniec roku udało się powiększyć przychody o wypłatę z funduszu socjalnego na święta (845 zł). Dodatkowo małżeństwu pomagają rodzice, wpłacając po kilkaset złotych na konto, co poważnie zasila rodzinny budżet.

Choć Adamscy spłacają dość wysoką ratę kredytu hipotecznego za mieszkanie, to dzięki niemu osiągają stabilne comiesięczne dochody z wynajmu.

Dwoma największymi pozycjami na liście wydatków Adamskich są koszty związane z mieszkaniem (ponad 1130 zł) i z zakupem żywności (prawie 1050 zł). Koszty mieszkaniowe (obejmujące też spłatę kredytu hipotecznego) wyniosły niemal 27 proc. całości i odpowiadały udziałowi wydatków na mieszkanie w strukturze minimum socjalnego w Polsce, opracowanej przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych (IPiSS). Nieco niższe od przeciętnych (czyli ok. 25 proc., zamiast 32 proc. prognozowanych przez IPiSS) wydatki na żywność dowodzą, że Adamscy racjonalnie gospodarują i nie kupują za dużo artykułów spożywczych.

Poważnymi obciążeniami dla Adamskich są utrzymanie samochodu, opłaty za telefon komórkowy i – tylko w grudniu – jednorazowy zakup zasilacza do laptopa, które osiągnęły około 680 zł, czyli prawie 16 proc. całości (wobec szacunków IPiPS na poziomie 10 proc.). Jest to zapewne spowodowane intensywnymi dojazdami samochodem do pracy i jego wykorzystaniem do przewożenia dzieci (w tym niepełnosprawnej córki). Podobny (niemal 15 proc., wobec ok. 7 proc. przewidywanych przez IPiPS) udział w grudniowym budżecie stanowiła kultura i rekreacja (ponad 630 zł), co jest zrozumiałe z powodu świątecznych przyjemności i prezentów, które trafiają do tej kategorii. Ponadprzeciętne wydatki Adamskich na ochronę zdrowia są uzasadnione (ponad 6 proc. wobec szacowanego 3,5 proc.) liczbą dzieci, a także koniecznością opieki nad niepełnosprawną córką.

Adamscy niewiele przeznaczają (nieco ponad 150 zł, czyli 3,6 proc.) na odzież i obuwie, bo zwykle kupują ubrania dla dzieci w lumpeksach. Inne pozycje w ich budżecie domowym mieszczą się w średnich wielkościach dla sześcioosobowej rodziny. I choć Adamscy wydali w grudniu o kilkaset złotych więcej, niż spodziewali się zarobić, to dzięki dodatkowym przychodom nie musieli dokładać do bieżących wydatków z listopadowych oszczędności. Udało im się nawet zaoszczędzić w grudniu ponad 600 złotych.

Fortuna radzi selekcjonować odpady

600 zł oszczędności! Brawo. Widać, że rodzina zabiega o swoje bezpieczeństwo finansowe. Można byłoby i przy tych racjonalnych wydatkach poszukać oszczędności. Rodzina jest dość liczna, stąd stosunkowo wysokie wydatki za wywóz śmieci. Z wysokich opłat wnoszę, że Adamscy raczej nie selekcjonują śmieci, co niekoniecznie jest ich winą. Selekcja nie jest w naszym kraju zjawiskiem powszechnym. Przedsiębiorstwa komunalne nie opanowały jeszcze problemu logistycznie i nie wszędzie świadczą tego typu usługi. Z moich doświadczeń wynika, że po przejściu na selektywne składowanie śmieci można sporo zaoszczędzić: śmieci jest mniej i są rzadziej wywożone (nawet co drugi tydzień,  zamiast cotygodniowo. W naszym domu już kilkanaście miesięcy temu przeszliśmy na selekcyjną zbiórkę odpadów, opłaty za wywóz śmieci tradycyjnych automatycznie spadły o połowę. Wcześniej płaciłem 64-80 zł miesięcznie za 4-5 worków, a teraz 32-48 zł na miesiąc (za 2-3 worki), co oznacza roczną oszczędność nawet o 400-500 zł  Można byłoby jeszcze więcej, gdyby firmy odbierające śmieci były lepiej zorganizowane i nie miały monopolistycznej pozycji.

Selekcjonować można praktycznie wszystko i w zwykłym pojemniku prawie nic nie zostaje. Śmieci biologiczne wyrzucam bowiem na kompost ogrodowy i pojemnik jest dosłownie pusty. Interweniowałem w przedsiębiorstwie komunalnym, chciałem, aby obniżyli mi opłaty jeszcze o połowę, ale oni zaczęli się zasłaniać jakimiś wewnętrznymi przepisami i teraz widzę, że płacę za wożenie powietrza. Zwracam uwagę akurat na te wydatki, bo one w ostatnich latach gwałtownie wzrosły i wszystko wskazuje na to, że dalej będą znacznie rosnąć.

Oszczędności szukaj w energii

Podobnie będzie z szeroko rozumianą energią (elektryczną, paliwem itp.). Już dziś trzeba podjąć kroki zmierzające do oszczędzania, bo wkrótce te opłaty będą jedną z najważniejszych pozycji w budżecie (u Adamskich jest to ponad 230 zł za prąd). Ceny energii będą rosły, a urządzeń pochłaniających prąd będzie przybywać. Nie wiem, kto ma w tym interes, ale fakt jest faktem, że w naszych domach marnujemy megawaty energii, np. korzystając z funkcji standby w telewizorach, drukarkach, miniwieżach itp. Ktoś policzył, że gdyby na świecie wyłączyć dzisiaj funkcje standby we wszystkich urządzeniach, to jutro jedna elektrownia atomowa mogłaby przestać pracować. Unia Europejska każe nam się żegnać z tradycyjną żarówką i przejść na energooszczędne źródła światła. Mnie akurat przychodzi to z trudem, ale wiem, że tak trzeba, bo zasoby energetyczne pierwszej generacji się kończą i wszyscy musimy sobie przykręcać śrubę.

Na innej stronie internetowej zbieram wypowiedzi na temat największych pożeraczy rodzinnych pieniędzy. Chodzi oczywiście o zbędne wydatki. W wielu komentarzach (razem jest ich 133) na pierwszej pozycji pojawiają się wydatki na używki. Ktoś z internautów słusznie napisał, że palacze w ciągu swojego życia „przepalają” mercedesa. Tak się składa, że rodziny, które ujawniły swoje wydatki nie wydają na papierosy ani złotówki, podobnie zresztą jak na opłaty bankowe. Co do papierosów to może być to prawdą, ale co do wydatków bankowych – to już nie. Kilka z tych rodzin znam i wiem, że wszelkie płatności załatwiają na piechotę, tzn. idą na pocztę lub do banku i tam dokonują przelewów. Adamscy akurat korzystają z przelewów bankowych za pomocą Internetu i za to należy ich pochwalić.

Wykorzystaj bankowość internetową

Tak na marginesie: z moich obserwacji wynika, że jedną z ostatnich instytucji, w których są kolejki jest polska poczta. Ilekroć zachodzę na pocztę, zawsze jest kilka osób przed okienkiem. Stwierdziłem to empirycznie, że za kolejki odpowiedzialna jest nie tyle poczta, co jej klienci, którzy przychodzą do okienka „niepotrzebnie”. Większość z nich niesie ze sobą rozmaite książeczki, dowody przelewów itp. Tylko po to, aby dokonać płatności za prąd, mieszkanie itp. Krew mnie zalewa, jak widzę przed okienkiem ludzi z książeczkami i mogę jeszcze zrozumieć starsze osoby, ale nie mogę pojąć dlaczego wśród nich są młodzi ludzie lub osoby na tzw. wysokich stanowiskach. Wczoraj np. spotkałem znajomego prezesa spółdzielni, który wszystkie domowe rachunki regulował właśnie na poczcie, co mu zabrało – oraz kilku osobom w kolejce – przynajmniej po kilka minut. Jeśli przełożyć zmarnowany czas na roboczogodziny to uzbiera się około 30 minut.

Opłaty pocztowe są drogie i najłatwiej na nich zaoszczędzić. Wiem, że Adamscy mają Internet i nie płacą na piechotę – w przeciwieństwie do większości rodzin z sondowanego grona, które obawiają się bankowości elektronicznej. Ja za operacje bankowe od kilku lat nie płacę prawie wcale, nie licząc dostępu do Internetu, i strach pomyśleć, ile musiałbym bulić, gdybym pozostał przy dawnych przyzwyczajeniach. Przy moich dość licznych przelewach miesięczne oszczędności z tego tytułu wynoszą około 25 zł. Bankowości internetowej nie trzeba się bać. Opisywane w prasie przypadki kradzieży w bankach internetowych są oczywiście prawdziwe, co nie znaczy, że zaraz padniemy ofiarą hackerów. Jeśli przestrzegamy podstawowych zasad bezpieczeństwa, nasze pieniądze są pewne jak w normalnym banku.

Lepszy taki biznes niż żaden

Wśród sondowanych rodzin Adamscy są jednymi z nielicznych, którzy osiągają dodatkowe dochody poza zakładami pracy. Wynajęcie mieszkania to nie jest jakiś specjalnie wyszukany interes – ale zawsze. Mają z tego tytułu ponad 500 zł miesięcznie, co pokrywa w dużym stopniu ratę kredytu mieszkaniowego. Nie raz na tych łamach pisałem, że z pracy na etacie „więcej niż można wyciągnąć nie można” i trzeba nieustannie szukać dodatkowych dochodów na własną rękę. Tych możliwości na rynku jest całkiem sporo, o czym napiszę innym razem.

Wasz aspirant Fortuna


Tadeusz Tyszka
Profesor Akademii Leona Koźmińskiego

Oszczędzać każdy może

Różne są formy i motywy oszczędzania ludzi. Ciekawe, że u państwa Adamskich spotykamy kilka z tych formy. Najbardziej elementarną formą jest czasowe deponowanie (odkładanie) pieniędzy, które jeszcze nie zostały wydane. Żeby przeżyć rodzina Adamskich musi rozłożyć napływające pieniądze na cały miesiąc. W tym sensie osoby niezamożne muszą oszczędzać bardziej starannie niż ludzie zamożni. Inną formą oszczędzania jest trzymanie rezerwy pieniężnej na wypadek jakiejś nagłej potrzeby (niespodziewana choroba, pożar itd.). Tę formę nazywa się oszczędzaniem zabezpieczającym. Dochody nadzwyczajne (np. w przypadku państwa Adamskich wpłata z funduszu socjalnego) stanowią naturalne źródło tego rodzaju oszczędzania. Jeszcze inną formą oszczędzania jest oszczędzanie spekulacyjne, wyrażające się w inwestowaniu w celu powiększenia swoich zasobów. U Adamskich ta forma oszczędzania realizowana jest poprzez zakup mieszkania na wynajem.

Sugerowane przez aspiranta Fortunę drobne oszczędności w sferze selekcjonowania odpadów, korzystania z energii itd. to znakomite przykłady przeciwdziałania powszechnemu zjawisku krótkowzroczności w codziennych decyzjach ludzi. Chodzi o kumulowanie się w całkiem poważne kwoty drobnych, a niepotrzebnych wydatków. W Stanach Zjednoczonych zauważono na przykład, że niezamożne rodziny tracą rocznie ogromne pieniądze na losy loterii pieniężnych. Loterie są dla uczestników skrajnie niekorzystne, a szanse wygrania – znikome. Ludzie kupują je jednak, gdyż losy są stosunkowo tanie, a główna wygrana jest bardzo duża. Krótkowzroczność kupujących polega na tym, że nie dostrzegają, iż w skali roku owe niewielkie wydatki kumulują się całkiem duże kwoty. Przytaczane przez Fortunę możliwości oszczędzania to znakomite przykłady przezwyciężania krótkowzroczności w codziennych wydatkach.