Koledzy z pracy i znajomi często pytają mnie, jak zapewnić sobie godziwą emeryturę. Wiadomo bowiem – i tak jest nie tylko w Polsce – że emerytura jest zawsze niższa od naszych dochodów z pracy. Aby ta emerytura była godna, tak naprawdę trzeba o niej myśleć już u progu kariery zawodowej, zwłaszcza, że przewidywania ekspertów są alarmujące. Jeśli rządy nie zreformują systemów emerytalnych, to za kilkadziesiąt lat zabraknie pieniędzy na wypłaty. Kolegom i znajomym odpowiadam więc krótko: umiesz liczyć, licz na siebie i na emeryturę zacznij odkładać już dzisiaj.
IKE na bocznym torze
Społeczeństwo się starzeje. Coraz więcej osób przechodzi na emeryturę, a relatywnie mniej ludzi pracuje. W Polsce na jednego emeryta przypada czterech pracujących, a za dwadzieścia lat będzie to tylko dwóch. Komisja Europejska szacuje, że za pół wieku liczba ludzi starszych w Europie wzrośnie o 80 proc., a pracujących będzie o 18 proc. mniej. Instytucje międzynarodowe radzą – nie tylko zresztą nam – aby wydłużyć wiek emerytalny, zrównać go dla kobiet i mężczyzn, ograniczyć przywileje emerytalne np. służbom mundurowym, wprowadzić zachęty do indywidualnego odkładania na emeryturę. U nas rząd ma co robić, bo wynaturzeń nie brakuje. Mam wielu kolegów emerytów, byłych policjantów, którzy przestali pracować w wieku np. 50 lat. Wprawdzie mają z czego żyć, ale widzę, jak się męczą bez konkretnego zajęcia. Łapią się różnej roboty, czasem w szarej strefie, żeby robić cokolwiek.
Uczciwie mówiąc, w naszym systemie finansowym brakuje zachęt do indywidualnego odkładania na emeryturę. Specjaliści twierdzą, że zachętą mogłaby być likwidacja tzw. podatku Belki (od dochodów kapitałowych). Wprawdzie Indywidualne Konta Emerytalne zwolnione są z podatku, ale podobno wskutek kilku innych uciążliwości (np. blokada środków przez pierwsze pięć lat) nie spotkały się z większym zainteresowaniem. Moim zdaniem, główną przyczyną jest brak świadomości rodaków, że sami muszą zadbać o swoją przyszłość oraz wysoka skłonność do konsumpcji, być może powodowana nadrabianiem zaległości za lata wyrzeczeń jeszcze za komuny. Z IKE korzysta zaledwie 6 proc. pracujących Polaków, którzy zgromadzili na kontach 1,8 miliarda złotych. Na kontach Pracowniczych Programów Emerytalnych jest około 4 miliardów zł. W sumie bardzo mało.
A tak na marginesie dodam, że po kilku latach poszukiwań, bankowcom udało się ten podatek ominąć wprowadzając lokaty z polisą ubezpieczeniową i lokaty jednodniowe, co jeszcze bardziej odsunęło IKE na boczny tor. Sukces polis lokacyjnych pokazuje, że Polacy nie chcą płacić podatku od dochodów kapitałowych i jednocześnie wolą oszczędzać „na krótką metę”, tj. z perspektywą roku – dwóch lat. Lokaty jednodniowe to z kolei sztuczka bankowa wymyślona wyłącznie po to, aby ominąć podatek. Sam z tej lokaty korzystam i z przyjemnością patrzę na internetowe konto, gdy codziennie cyka mi 1,41 zł. Kwota może i niewielka, ale po miesiącu mam 42 zł, a rocznie 516 zł od zdeponowanych 11 tys. zł. Gdybym te pieniądze umieścił na tradycyjnej lokacie, zapłaciłbym 98 zł podatku Belki. Lokata jednodniowa automatycznie się odnawia, więc można powiedzieć, że jest bezterminowa, w dodatku w każdej chwili mogę ją zatrzymać i wypłacić zdeponowane pieniądze.
Połowa wypłaty
Pomysłodawca lokaty jednodniowej wyszedł z założenia, że jeżeli wartość odsetek od lokaty przekracza kwotę 2,5 zł, wówczas bank zaokrągla podstawę opodatkowania w dół. Kwota, od jakiej liczony jest podatek Belki, wynosi więc 2 zł (przy kwotach powyżej 2,5 zł bank zaokrągla w górę do 3 zł). Mój bank tak ustawił oprocentowanie lokaty jednodniowej (4,5 proc.) i wartość zgromadzonego kapitału (od 10 do 20 tys. zł), aby podstawa opodatkowania wyniosła poniżej 2,5 zł, a po zaokrągleniu 2 zł. 19 proc. podatek Belki od tej kwoty wyniesie 38 groszy i bank go nie pobiera, gdyż podatek jest zaokrąglany do zera. Jeśli na jednodniowej lokacie zdeponujemy 10 tys. zł, wtedy dzienne odsetki wyniosą 1,23 zł, a 19 groszy podatku jest zaokrąglane w dół i w rezultacie podatku nie płacimy. Przy lokacie 20 tys. zł dzienne odsetki wyniosą 2,47 zł i podatku także nie będzie.
Oszczędzając w ten czy inny sposób na emeryturę nie warto – moim zdaniem – podpisywać umów wieloletnich. W ofertach różnych instytucji finansowych jest wiele możliwości inwestowania na 10, 20 lub 30 lat. Zgromadzony kapitał – na papierze – ładnie przyrasta po 30 latach i łatwo złapać się na haczyk doradcy finansowego. Moim zdaniem inwestowanie długookresowe powinno się ograniczyć do kilkunastu lat, choćby dlatego, że na rynkach finansowych – podobnie jak w gospodarce – stale pojawiają się innowacje, które powodują, że dawne rozwiązania są mniej atrakcyjne od nowych. Przykładem mogą być wspomniane lokaty jednodniowe lub lokaty z ubezpieczeniem na życie wprowadzone na nasz rynek w latach 1990-tych. Wiele osób się z nich wycofało, bo samo „autocasco na życie” z biegiem czasu przestało być atrakcyjną ofertą. Rynki finansowe żyją, stale trwają poszukiwania nowatorskich rozwiązań, nowych sposobów zarabiania pieniędzy, dlatego lepiej obserwować zmiany i lokować kapitał w różnych koszykach, niż wiązać się z danym instrumentem na całe życie zawodowe.
Według danych Ministerstwa Pracy nasze przyszłe emerytury będą skromne. Mężczyźni urodzeni w latach 1953-63 będą dostawać 60-65 proc. ostatniej pensji. Kobiety są w jeszcze gorszej sytuacji. Ich emerytura wyniesie od 45 do 50 proc. ostatniej pensji. Trzeba więc każdą kwotę odkładać na stare lata. Osobiście jestem zwolennikiem inwestowania w nieruchomości. Jeśli mamy odpowiednie warunki lokalowe, warto zainwestować w niewielkie mieszkanie. Najlepiej na kredyt. Bank nam nie odpuści i będziemy musieli spłacać ratę kredytu wraz z odsetkami. To będzie nasza składka emerytalna, tym bardziej korzystna, że w sprzyjających okolicznościach sfinansuje ją nam lokator wynajmujący mieszkanie. Jeden z moich znajomych właśnie kupuje na kredyt już drugie mieszkanie. Inwestuje w małym mieście, bo ceny są tam znacznie niższe niż w stolicy województwa. Kombinuje bardzo dobrze: kiedyś zamieszka w tym miasteczku, a obecne, dwupoziomowe mieszkanie sprzeda.
Hipoteka do góry nogami
W przyszłości mieszkanie może być naszym mikrofunduszem emerytalnym lub swoistym bankomatem. Trwają właśnie prace nad wprowadzeniem tzw. odwróconej hipoteki i zapewne roczniki, które teraz są w trakcie kariery zawodowej, będą na emeryturze korzystać z tej oferty. Odwrócona hipoteka jest popularna zwłaszcza w USA (138 tys. umów w 2009 r.). Właściciel mieszkania mający 60-62 lata podpisuje z bankiem umowę, że po jego śmierci lokal przechodzi na własność banku. W zamian lokator otrzymuje z banku comiesięczną rentę. Jeśli więc na emeryturze będziemy mieli dodatkowe mieszkanie, wolne już od hipoteki, wtedy możemy zawierać układ z bankiem, aby uwolnić gotówkę zamrożoną w nieruchomości. Oczywiście możemy sami dysponować mieszkaniem sprzedając je na wolnym rynku, wynajmując itp. Trudno powiedzieć, czy odwrócona hipoteka zyska akceptację na naszym rynku. USA nie są dla nas dobrym porównaniem, bo w kraju mamy głód mieszkaniowy, inne relacje rodzinne i tradycję dziedziczenia wszystkiego.
Na emeryturę można zbierać na sto sposobów. Można inwestować w nieruchomości, odkładać na konto i korzystać z dobrodziejstwa procentu składanego, inwestować w fundusze lub samemu na giełdzie. Najważniejsze jest, aby nasz trzeci lub czwarty filar emerytalny był stale zasilany gotówką. Tylko systematyczne odkładanie na nasz mikro fundusz emerytalny da nam gwarancję w miarę godnego życia na emeryturze. ZUS i OFE nam tego nie zapewnią.
Wasz aspirant Fortuna
![]()
Prywatne gromadzenie oszczędności jest obciążone istotną wadą. Konieczna jest świadomość oszczędzającego, iż prawdopodobieństwo dożycia przez niego wieku starczego jest wysokie. Świadomość taka jest w istocie niewielka – większość ludzi żyje w złudnym przekonaniu, iż „jakoś to będzie”. Jednocześnie konieczna jest rezygnacja z części bieżącej konsumpcji, co nie zawsze wydaje się możliwe, szczególnie w przypadku osób niewiele zarabiających. Bieżące potrzeby bywają na tyle silne, że uniemożliwiają gromadzenie oszczędności.
Dlatego oparcie systemu emerytalnego o prywatne, dobrowolnie gromadzone oszczędności jest właściwie niewykonalne. We współczesnych państwach możliwość powrotu do tego mechanizmu jest jednocześnie utrudniona przez naleciałości historyczne – zaangażowanie państwa w świadczenie usług emerytalnych na tyle zakorzeniło się w świadomości społecznej, iż jest traktowane jako jego obowiązek.
Od 1 stycznia 1999 roku polski system emerytalny oparty jest na trzech elementach zwanych filarami. Pierwszy filar tworzy ZUS, który ma zabezpieczyć podstawowe świadczenia emerytalne. Jest on powszechny, obowiązkowy i gwarantowany przez państwo. Drugi filar systemu emerytalnego tworzą Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE). Trzeci filar jest dodatkowym, dobrowolnym uzupełnieniem przyszłej emerytury poprzez gromadzenie pieniędzy np. na Indywidualnym Koncie Emerytalnym (IKE).
W obowiązujących zasadach emerytalnych wysokość świadczeń zależy od kwoty pieniędzy zgromadzonych przez lata w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych i w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Ile odłożymy w trakcie pracy zawodowej, tyle w przyszłości otrzymamy w postaci emerytury. W momencie przejścia na emeryturę suma zgromadzonych składek dzielona jest przez statystyczną długość życia podawaną przez GUS. W ten sposób wyliczana jest miesięczna wysokość emerytury. Każdy dodatkowy rok pracy oznacza emeryturę wyższą o 7-10 proc.
W krajach OECD bardzo duża, często dominująca część wydatków społecznych, to wydatki emerytalne. Powszechnym problemem w tej grupie krajów jest niewydolność finansowa systemów emerytalnych. Skala wydatków na ten cel (średnia w krajach OECD w 2000 r. wynosiła 7,4 proc. PKB) oraz jej spodziewany przyrost (według przewidywań na 2050 r. – 10,6 proc. PKB) powodują, że funkcjonowanie systemów emerytalnych znacząco wpływa na sytuację gospodarczą. Dotyczy to zwłaszcza poziomu bezrobocia oraz tempa wzrostu gospodarczego.
Odwrócona hipoteka (ang. reverse mortgage) przeżywa rozkwit w USA. W 2002 r. 8,6 tys. osób podpisało umowę z bankiem na wypłatę świadczeń w zamian za przejęcie nieruchomości. W 2009 r. podpisano już 138 tys. takich umów.
![]()
26 sty
5 sty
13 kwi
6 kwi
29 mar
22 mar
14 mar
7 mar
28 lut
21 lut
13 lut
7 lut
13 komentarzy
Zadbaj o emeryturę już dzisiaj. Jeżeli chodzi o lokaty jednodniowe myślę, że powyższy tekst mówi sam za siebie i nie ma potrzeby reklamowania i mówienia, że na chwilę obecną jest to najlepszy sposób oszczędzania. No dobrze. W takim razie jakie są mamy dodatkowe możliwości oszczędzania? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta, po prostu oszczędzać
najlepszym rozwiązaniem jest założenie konta w innym banku niż konto główne, na które mamy przelewane wynagrodzenie. Oferta jest naprawdę bogata i można znaleźć naprawdę fajne darmowe konta z wysoko oprocentowanym rachunkiem oszczędnościowym. Można zacząć od mniejszych kwot 50zł miesięcznie, potem powiedzmy 100 itd. Moze ktoś napisze, ze w przeciągu roku są to śmieszne sumy ale z czasem uzbiera się całkiem mila sumka pieniędzy, którą byśmy nie uzbierali na głownym koncie, ponieważ każdy z nas wie jakie sa potrzeby konsumpcyjne. W tym wszystkim najważniejsza jest jedna rzecz, mianowicie SYSTEMATYCZNOŚĆ. Jeżeli ktoś nie chce oszczędzać długoterminowo, w ten sposób można zaoszczędzić na wakacje czy na OC za samochód:)Pamiętajcie oszczędzaj małe sumy na wielkie rzeczy. Oprócz tego nakłaniam do jeszcze jednego sposobu, nie ukrywam, że mojego ulubionego czyli fundusz inwestycyjny. Myślę, ze każdy znajdzie coś dla siebie pod warunkiem, że na bieżąco będzie obserwował notowania, które pozwolą szybko zareagować na zmieniającą się sytuacje na rynku. Nie będę pisał o strategiach, które fundusze są najlepsze itp. bo myślę, ze ten temat jest na tyle interesujący, ze warto by poświecić na to kolejny artykuł i wtedy będzie można podyskutować;)
Krytyk!
Systematyczność – popieram w 100 procentach! Fundusze inwestycyjne zresztą też…
Jeśli chodzi o lokaty to jeszcze ciekawym rozwiązaniem jest lokata Overnight czyli lokata na noc. Bank blokuje na noc środki zgromadzone na naszym koncie naliczając jednocześnie wyższe odsetki od kwoty zgromadzonej na rachunku.
Efektywniejsza zaś jest wspomniana już wcześniej lokata jednodniowa przynosząca nieopodatkowany zysk i prawdopodobnie jest najlepszym obecnie rozwiązaniem w przypadku lokat. Pozostaje też m.in. jeszcze giełda i obrót akcjami i obligacjami. Akcje są obarczone ryzykiem dość znacznym, ale też mogą przynieść duże zyski, z kolei obligacje są zdecydowanie bezpieczniejsze, ale przynoszą mały procent. Można jednak tak konstruować swój portfel inwestycyjny, by część pieniędzy zainwestować w akcje, a część w obligacje, dzięki czemu jeśli zanotujemy stratę na akcjach częściowo (lub w całości) pokryje je przychód z obligacji. Ale za nim zainwestujemy (np. w akcje) warto prześledzić wskaźnik ROE danej jednostki (wskaźnik rentowności kapitału własnego, czyli zysk netto/kapitał własny), który stanowi podstawowy wskaźnik przy inwestowaniu, lecz nie jedyny, a im wyższy tym lepiej. By wskaźnik bardziej odzwierciedlał rzeczywistą kondycję spółki warto porównać jego wielkość z wielkościami w innych spółkach, w tej samej branży.
co do samej emerytury, z artykułu wynika, że przyszłość jawi się nieciekawa dla przyszłych emerytów. Dzisiaj miałem sytuację, że kolega zdziwił się jak mu powiedziałem, że wertuję kodeks emerytalny i śledzę na bieżąco zmiany w tej ustawie. „przecież jest jeszcze czas” – powiedział. Jest czas, ale warto pomyśleć już dziś, zamiast martwić się jutro – spuentowałem.
Panie Fortuna, mniej teorii więcej praktyki.
O emeryturze – nam młodym – trzeba myśleć jak najbardziej już dziś.
), że Jakoś to będzie..
Tylko pytanie moje jest takie : Skąd wziąć fundusze, na chociażby comiesięczną wpłatę na IKE przy przeciętnych naszych dochodach..?
Wszyscy doradzają: warto mieć ten III filar, bądź też inwestować w fundusze czy akcje.. Przeciętnym ludziom – zarabiającym średnio 1200zł – 1800 zł „na rękę” (ja się do nich zaliczam) naprawdę trudno jest odkładać chociażby 100zł miesięcznie na emeryturę.. I ztąd niestety „wypracowało się to słynne powiedzenie „JAKOŚ TO BĘDZIE”. No bo niestety, większość z nas liczy się z każdym groszem. I w moim przypadku – mając dodatkowe 0.5 etatu w innej firmie też nie jestem w stanie sobie (tak łatwo) odłkadać – bo jakoś trzeba żyć – a ceny wsz. na rynku niestety cały czas rosną.. I ja też jestem „zmuszony” powiedzieć o mojej przyszłej emeryturze ( o ile oczywiście jej dożyję
Zgadzam się z Tobą – Aspirancie Fortuno, że warto zadbać o emeryturę i ” inwestować ” w nią – ale niestety ponad połowa społeczeństwa nie ma funduszy na takie inwestowanie.
Z 2-giej jednak strony – właśnie ta połowa społeczeństwa- miałaby powrócić do poprzedniego Pana artyk. i zdać sobie z tego sprawę, że WIEDZA JEST NAJLEPSZĄ INWESTYCJĄ – i pomyśleć, że trzeba się było uczyć, inwestować w siebie! – chociażby po to, aby mieć bardziej płatną pracę, a co się z tym wiąże – mieć z czego odkładać na swoją emeryturę.. I kończąc ten komentarz, przytoczę jeszcze jedno powiedzenie – które jest być może podsumowaniem tego całego komentarza : „NA NAUKĘ NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO”
pompowanie wszystkich w systemy bankowe i bankowo-podobne to bład w europie ostatnio ratowano banki za”wszelką”cene udzielając im pozyczek poręczen itp trzeba pamietac ze te pieniądze aby dawały zysk muszą zostac pozyczone komus na ok 17procent aby dały włascicielowi te 4-5procent niestety system moze zawiesc ale aby ktos spłacił taki kredyt musi miec nabywcow na swoje towary a tutaj niestety coraz gorzej drobne firmy np spozywcze sklepy niewytrzymują konkurencji sieci i w ostatnim czasie zobaczcie dookoła ile jest lokali do wynajecia kolejną wazną rzeczą jest ze musi nastąpic kolejna fala emigracji aby znowu nastąpiły podwyzki wynagrodzeń przy tych zarobkach niestety kraj niema szans sie rozwijac a popyt na towary utrzymują kraje zewnętrzne gdzie jest euro ale ile to jeszcze potrwa ich systemy filansowe juz z powodu braku wat i podatku dochod. sie osłabiają a tam w rządach tez idioci nie zasiadają wiec jakas reakcja….
Witam Panie Fortuna!Na Pański artykuł „Jak zadbać o emeryturę” trafiłam w naszej lokalnej gazecie Panorama Leszczyńska i przeczytałam go jednym tchem.Już za parę lat może będę na emeryturze(chyba ,że znów coś się pozmienia)i wiem ,że będzie ona mała,bo kobiety są jeszcze dyskryminowane zarówno w zarobkach jak i potem w wysokości emerytury.Pański artykuł jest ciekawy,doradzający jak podnieść te niskie emerytury.Doradza Pan oszczędzanie na lokatach jednodniowych omijających płacenia podatku od zysku.A ja wyczytałam w internecie taki artykuł,(podaję linka)http://www.finanse.egospodarka.pl/46477,Lokaty-jednodniowe-zysk-trzeba-oddac,1,48,1.html.Ico Pan na to ?Pozdrawiam
renia58
Znam stronę o której piszesz. Rzeczywiście z tymi lokatami, a raczej z ucieczką od podatku było sporo wątpliwości prawnych. Pewnie są one i dzisiaj, ale zauważam, że banki nabierają prawnej pewności. Początkowo podchodziły do zaokrąglania w dół bardzo ostrożnie, właśnie w obawie o konsekwencje prawne. Ale wydaje mi się, że teraz nabrały przekonania, bo coraz więcej banków stosuje tę sztuczkę. Prawdopodobnie upewniły się, że jest to działanie legalne. Swoją drogą to nie wyobrażam sobie indywidualnego rozliczenia podatkowego od lokat jednodniowych. To byłby horror, a urzędy skarbowe zostałyby przywalone pitami. Trzeba jednak obserwować rynek bankowy i wyławiać wszelkie nowinki nt. tego problemu, bo może się okazać, że jakiś mądry urzędnik jedną interpretacją obali misterną robotę bankowców.
Jak pomyślę, jak to będzie jak będą już emerytką to przechodzą mnie dreszcze. Nie są to dreszcze podniecenia spowodowane świadomością, iż w końcu będą miała na tyle wolnego czasu, aby zająć się rzeczami, na które teraz nie mam czasu, ale raczej dreszcze przerażenia, czy moje życie nie będzie skupiało się na liczeniu tych marnych „grosików”, które dostanę, aby móc przeżyć miesiąc.
Wielu moich znajomych – trzydziestoparoletnich ludzi – nie myśli o tym, co będzie za 15 czy 20 lat. Gdy pytam ich, czy zabezpieczają się w jakiś sposób na starość to odpowiadają, że szkoda im teraz pieniędzy, że mają inne wydatki lub, że i tak dostaną emeryturę z ZUS a te całe filary to tylko dojne krowy, które przejadają dużą część naszych pieniędzy. Mam też takich znajomych, pracujących we Włoszech, czy w Niemczech jako opiekunowie osób starszych, którzy nie posiadają żadnego zabezpieczenia – nawet nie płacą składek do ZUS.
Jak sobie pomyślę, o tych wszystkim młodych ludziach za kilkanaście lat to widzę osoby żyjące na skraju ubóstwa, otrzymujące zasiłki pieniężne z gminy.
Polskie przysłowie mówi: „ Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz” – więc pościelmy sobie rozsądnie i już dziś wybierzmy sposób odkładania na emeryturę. Oczywiście nie skupiajmy się tylko na jednym sposobie oszczędzania, ale oszczędzajmy mniejsze kwoty, ale na kilka sposobów.
Moim zdaniem lokata jednodniowa, o której napisałeś drogi Aspirancie Fortuna, jest bardzo korzystna, ze względu na podatek (oj ten Belka, czy nie mógł wymyślić czegoś, za co nie będą go przeklinać rzesze oszczędzających Polaków?), ale są również np. kapitałowe ubezpieczenia na życie, w których jest gwarantowany zysk w wysokości kilku procent rocznie i oczywiście od tego zysku również nie jest pobierany 19% podatek Belki.
Myślę, że również warto zastanowić się nad polisą z funduszem kapitałowym. Jest ona o tyle atrakcyjna, że możemy ją rozszerzyć również na umowę dotyczącą poważnego zachorowania, inwalidztwa czy pobytu w szpitalu i operacji. Równocześnie jest też zabezpieczeniem naszych najbliższych po naszej śmierci. Oczywiście w przypadku takich polis składka miesięczna wynosi ponad 100,00 zł miesięcznie, więc nie każdego jest stać na taką polisę.
Akcje też są fajnymi sposobami oszczędzania, ale w tym przypadku ponosimy ryzyko. Lepiej zakupić obligacje skarbu państwa, które dają pewny zysk w wysokości kilku procent.
Jeszcze niedawno dobrze było zainwestować w ziemię – na wsi można było kupić grunty orne za naprawdę małe pieniądze. Niestety teraz ceny dość sporo wzrosły i nie jest to już tak opłacalne. Nadal jednak dobrze jest zainwestować w zakup mieszkania. Moja znajoma ma duże mieszkanie w Krakowie i wynajmuje je za 3000,00 zł/miesięcznie, a pieniądze z wynajmu odkłada na konto – to zapewnia jej niezależność finansową i odkładanie sporej kwoty rocznie na starość.
Tak więc podsumowując – fajna lokata, kapitałowe ubezpieczenie na życie, nieruchomość i obligacje skarbu państwa powinny dać nam zysk gwarantujący miłe i w miarę dostatnie życie na emeryturze.
Pozdrawiam
PS. Dla tych, którzy twierdzą, że nie mają pieniędzy aby oszczędzać – zastanówcie się gdzie niepotrzebnie płacicie – ile płacicie za konto w banku, czy na pewno wasze ubezpieczenie domu i samochodu jest naprawdę najtańsze i najatrakcyjniejsze, czy nie za dużo posiadacie telefonów, ile kupujecie niepotrzebnych ciuchów, w których potem nie chodzicie, ile produktów spożywczych wyrzucacie każdego tygodnia – po podliczeniu tych pozycji może się okazać, że niepotrzebnie „wyrzucacie w błoto” miesięczną składkę dobrej polisy, czy IKE.
Drogi aspirancie, trafiłem na tę stronę dzięki lokalnej gazecie, fajnie że jest taka akcja. Ja od dwóch lat, po przeczytaniu paru książek poleconych przez kolegę staram się oszczędzać na starość (obecnie mam 28 lat).
Parę moich rad i obserwacji:
1) Rzetelne notowanie wydatków! Od ponad 3 lat pracuję jednak dopiero od roku wszystkie wydatki notuję i nareszcie udało mi się przystopować wieczne „wyciekanie” pieniędzy. Wcześniej zawsze na koniec miesiąca się dziwiłem gdzie się podziały pieniądze. Teraz mam zidentyfikowane zagrożenia. To naprawdę pomaga przy obcinaniu wydatków. I nie jest trudne ani czasochłonne (korzystam z notatnika komórki).
2) BARDZO WAŻNA ZASADA! Zmiana myślenia!
Przydatne ludziom takim jak ja, tzn. o stałym dochodzie bez odłożonych pieniędzy. Już wyjaśniam:
Dzięki takiemu trickowi zmieniłem myślenie, każdą zaoszczędzoną kwotę traktuję jako odsetek z lokaty, przy sporych kwotach oszczędności wychodzą mi czasami naprawdę duże lokaty, czuję się wtedy jak milioner
Polecam wszystkim, taka psychiczna nagroda za systematyczne oszczędzanie.
Dawniej ile to razy myślałem sobie, że super by było gdybym miał dużo forsy i odsetki by mi się kumulowały. Fajnie by było, prawda? Można już teraz taki efekt osiągnąć, bez żadnych dużych kwot!
Załóżmy, że mamy 50000 pln na lokacie rocznej oprocentowanej 5%. Dużo prawda? Dla mnie tak. W ciągu miesiąca odsetki wynoszą 208,33pln bez podatku Belki. Odejmijmy od tego 19% czyli 39,58, zostaje nam 168,75 pln miesięcznie zysku z lokaty 50000. A teraz wystarczy, że odłożymy miesięcznie 200pln (chociażby dzięki opisanemu wyżej cięciu wydatków). Wychodzimy lepiej niż ktoś z lokatą
3) Alternatywne inwestowanie w niszowe rynki. Ostatnio przejrzałem swoją kolekcję komiksów, sprzedałem nielubiane tytuły, zarobiłem na nich 300%! Od tej pory uważniej śledzę ten rynek, fajna i zyskowna zabawa. Dodatkowo dzisiaj dowiedziałem się, że takie znaczki, nikt prawie ich nie kupuje, nie ma młodych filatelistów, są sprzedawane często za bezcen! Czyli ogromna podaż, brak popytu. Czyż to nie najlepszy czas by zacząć inwestycję, którą będziemy zamykać za parędziesiąt lat na starość?
Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim oszczędzającym!
Co tu komentować „Jak zadbać o emeryturę?” o emeryturę powinno zadbać Państwo Polskie, a nie my często dyletanci finansowi. Przecież nie każdy rozumie, że jak się straci 50%, to musi odrobić 100%. Zamieniając cyfry na słowa humanisty jak stracisz połowę to musisz drugie tyle odrobić. Pozdrawiam czytających.
Jak zapewnić sobie emeryturę, czy mocno starać się o potomstwo, czy zaprosić do Polski emigrantów, jakie zjawisko jest depresyjnie irytujące i co z tym wszystkim ma wspólnego gaz łupkowy, czyli parę uwag nie tylko o oszczędzaniu.
Tradycyjny „ZUS-owski” system emerytalny trzeszczy w szwach bo a) za długo żyjemy, b) za krótko pracujemy, c) za mało nas pracuje… Pierwszy punkt jest nie do ruszenia… chyba, żeby jak w tym wątpliwym dowcipie, zmienić kodeks drogowy – zezwolić emerytom na przechodzenie na przejściu dla pieszych przy czerwonym świetle…
Drugi punkt jak najbardziej do negocjacji… oj trudnych negocjacji, ale koniecznych… no i z pewnością lepiej jest negocjować niż później płakać…
Trzecia opcja daje największy potencjał: zachować odpowiednie proporcje między liczbą osób pracujących a liczbą emerytów… Jak to zrobić? Postarać się aby w kraju były warunki dla rodzenia i wychowywania dzieci… tu jest duże pole do popisu dla polityków…. A kto ich wybiera, jeśli nie my? Wiem, że to może trochę idealistyczne, ale postarajmy się o chwilę refleksji przy kolejnych wyborach, nawet tych najbliższych-prezydenckich… Nawet dziś czytam, co który kandydat myśli na temat systemu emerytalnego… Inną alternatywą bilansowania systemu emerytalnego będzie szerokie otwarcie na świat i zaproszenie do kraju emigrantów, którzy zasilając pokłady siły roboczej będą się dokładać do naszego rodzimego ZUSu. Nie chcę tu straszyć islamizacją Polski (i Europy), ale jednak wolałbym możliwie odsunąć w czasie tą opcję…
A co do samego oszczędzania, tak jak zostało to już wielokrotnie napisane przede wszystkim systematyczność, nawyk i świadomość potrzeby regularnego odkładania.
Polemizowałbym natomiast z tak gorącym popieraniem lokat. Zwłaszcza lokaty „jednodniowe” mają istotną wadę… silną pokusę bieżącej konsumpcji (dostęp w każdym momencie, bez utraty odsetek). Ale istotniejsze jest to, że nawet pominięcie podatku Belki nie pozwala na lokatach zarobić zbyt wiele… w zasadzie jest to tylko ochrona przed inflacją, a w niesprzyjających warunkach okazuje się, że nawet tracimy.
Ja proponowałbym nieco bardziej zaryzykować, nieobrażając się na lokaty, podzielić portfel i część środków lokować w inne instrumenty. W tym celu najlepiej chyba zdać się na fundusze inwestycyjne. Inne rozwiązania wymagają dość dużej wiedzy specjalistycznej i bieżącego śledzenia rynków. A tak pozostaje regularność i regularność.
Nawiasem mówiąc z własnego doświadczenia wiem, że nieustanne rozglądanie się i „przeskakiwanie” z kapitałem z jednej inwestycji na inną też może być niewskazane. Czasem okazuje się, że cały czas wskakujesz na szczycie górki… Oprócz wymiaru finansowego jest to depresyjnie irytujące.
A co ma z tym wszystkim wspólnego gaz łupkowy? Taka iluzja się ostatnio maluje, że jeśli potwierdziłyby się informacje o ogromnych zasobach tego surowca w Polsce (i możliwości jego wykorzystania) to stalibyśmy się krainą mlekiem i miodem płynącą. Cóż by wtedy pozostało z całej dyskusji o rozpadającym się systemie emerytalnym. Ot, taka fantazja na zakończenie mojego wywodu… w toto-lotka też kiedyś zagrałem.
Podsumowując: nie bać się tak strasznie ryzyka inwestycyjnego… śledzić poczynania polityków i głosować…. inwestować w dzieci, nie liczyć na gaz łupkowy, zachować spokój ducha (nie mylić z beztroską).
No o tym gazie łupkowym świetnie napisane też tak szczerze mówiąc uważam
Jedna kwestia mnie jednak zastanawia, w jaki sposób zmienić model rodziny ? Większość ludzi nie chce mieć dzieci nie dlatego że nie ma pieniędzy tylko dlatego, że nie ma ochoty tracić kariery, czasu wolnego na rzecz wychowywania dzieci a tu trzeba byłoby trafić w mentalność ludzi co nie jest znowu takie proste, prawda?
Dodaj komentarz