Są takie sytuacje, gdy nagle potrzebujemy gotówki: portfel pusty, konto bankowe też, a w domu pilne wydatki związane ze świętami, albo z jakąś tragedią rodzinną. Co wtedy? Zastawić coś w lombardzie albo skorzystać z szybkich kredytów? Warto wtedy pamiętać o prawie Rudina, które mówi, że w sytuacjach kryzysowych, zmuszających ludzi do wyboru jednej spośród kilku możliwości, większość wybiera tę najgorszą.

Uwaga na oszustów

8kredyty_sTak było na przykład z Haliną C., mieszkanką pewnej miejscowości w woj. podlaskim, która zadłużyła się w instytucji udzielającej szybkich kredytów na wysoki procent. Nie spłacała kredytu na czas i zawitał do niej komornik. Miała nóż na gardle. Dług, wraz z odsetkami, był na tyle wysoki, że groziła jej licytacja domu, w którym mieszkała. Ale pani komornik zaproponowała dłużniczce układ. – Sprzeda pani fikcyjnie dom mojej córce, co zabezpieczy go przed licytacją – powiedziała komornik. – Będzie pani mogła dalej mieszkać w tym domu, tak długo jak zechce, a długi spłaci moja córka. Po jakimś czasie córka komornika przestała spłacać zadłużenie i w efekcie dom trafił pod sądową licytację – o czym była właścicielka dowiedziała się zresztą przypadkiem, gdy jacyś ludzie przyszli oglądać zajmowane przez nią siedlisko. Dom wylicytowała krewna dobrze zorientowanej w sprawie sędziny, która nie prowadziła tej licytacji tylko dlatego, aby nie było konfliktu interesów. Kobieta – dłużniczka od początku mówiła, że nikomu domu nie odda i się z niego nie wyprowadzi. Jednak formalnie straciła swoją nieruchomość, a prawowici właściciele, którzy ją wylicytowali domagają się wydania domu okupowanego przez dawną właścicielkę.
Podobnie źle postąpiła moja kuzynka, więc tym bardziej bolesny to przypadek. Potrzebowała w gospodarstwie większej kwoty na inwestycje. Była pewna, że chwilówkę szybko spłaci, bo spodziewała się zapłaty za surowce dostarczone do przetwórni. Zgłosiła się do firmy, którą na potrzeby tego tekstu nazwijmy „Szybka forsa”. Kuzynka potrzebowała około 300 tys. zł. OK. – usłyszała w firmie, nie ma problemu, pożyczymy, ale pod warunkiem, że wpłaci pani nam 15 tys. zł kaucji. Kobieta szybko sprzedała 7 byczków, zgromadziła pieniądze i wręczyła je agentowi firmy. Po kilkunastu dniach miał być kredyt. Jak łatwo się domyśleć pożyczki nie otrzymała, bo firma nagle przestała istnieć. Biura już nie było, komórki zamilkły…

Przeciw lichwie

W Polsce mamy do czynienia z pożyczkami na wysoki procent, udzielanymi przez różne instytucje, nie będące bankami. Zjawisko lichwiarskich kredytów tak się w Polsce nasiliło, że posłowie uchwalili nawet specjalną ustawę. Zaczęła obowiązywać w 2006 r. Przepisy ograniczyły maksymalne oprocentowanie wszystkich kredytów i pożyczek do czterokrotności tzw. stopy lombardowej NBP (jej wysokość zawsze można sprawdzić na stronach internetowych banku centralnego: www.nbp.pl), a wysokość prowizji manipulacyjnych związanych z kredytem nie może przekraczać 5 proc. jego wartości. Firmy kredytowe szybko rozpracowały ustawę antylichwiarską i znalazły sposoby na jej ominięcie. Na przykład stosują sztuczkę polegającą na podsuwaniu drugiej umowy, w której klient godzi się na dodatkowe opłaty za tzw. doradztwo. Zwykle jest to 10 proc. pożyczanej kwoty. Pożyczkobiorca za kredyt zapłaci maksymalną stopę procentową (np. 22 proc.), ale po doliczeniu wspomnianej opłaty koszt pozyskania kapitału wyniesie tyle, co przed wprowadzeniem antylichwiarskich przepisów.

Trzeba czytać umowy

Inna sztuczka to narzucanie klientowi obowiązkowego ubezpieczenia pożyczki. Tak postępuje pewna firma, która chwali się, że oferuje pieniądze z dostawą do domu. Łatwo policzyć, ile wynosi koszt pozyskania kredytu. Jeśli pożyczymy 1 tys. zł na rok z odsetkami 22 proc. i ubezpieczeniem w wysokości 180 zł, to kredyt kosztuje nas około 400 złotych rocznie. Koszt ubezpieczenia pożyczki nie jest wliczany do ustawowego limitu odsetek. Podobnie postępują lombardy wprowadzając opłaty za przechowanie zastawionego towaru i jego obowiązkowe ubezpieczenie. Po doliczeniu opłat oprocentowanie może wzrosnąć kilka razy.
Umów należy przestrzegać – takie są zasady. Firmy pożyczkowe wykorzystując furtki w przepisach i nie łamią prawa. Dlatego trzeba wnikliwie czytać umowy i w razie wątpliwości omijać podejrzane instytucje szerokim łukiem. Lepiej skorzystać z oferty bankowej. Z mego doświadczenia wynika, że osoby, które dały się wziąć na lep firm finansowych najczęściej nie miały kart kredytowych lub debetowych, a tym samym możliwości skorzystania z dobrodziejstwa plastikowego pieniądza. Mając stałe dochody, np. emeryturę, warto zawrzeć z bankiem umowę debetową do określonej kwoty, zwykle do wysokości comiesięcznych wpływów na konto osobiste. Można wtedy skorzystać z szybkiego kredytu gotówkowego bez ponoszenia lichwiarskich opłat. Karta kredytowa z kolei daje możliwość zakupu towarów na bezpłatny kredyt np. do 50 dni. Dopiero później wchodzimy w kredyt konsumencki, wprawdzie wysoko oprocentowany, ale za to pozbawiony niepotrzebnych opłat.

A może konsolidacja długów?

Jeśli zaciągnąłeś w banku kredyt i masz problemy z jego spłatą, albo przewidujesz kłopoty w przyszłości, najpierw idź do swojego banku, a nie do firmy oferującej szybki pieniądz. Trzeba to zrobić w każdej sytuacji, nawet wtedy, gdy zaciągnąłeś kredyt hipoteczny na mieszkanie. Nie można czekać na lawinę problemów. Wspólnie z bankiem jedziesz na jednym wózku. Bankom, wbrew obiegowym opiniom, wcale nie zależy na przejmowaniu mieszkań lub wpędzaniu swoich klientów w kłopoty. Szczera rozmowa z urzędnikiem kredytowym może więcej zdziałać niż wizyta w lombardzie. Bankowcy mają różne możliwości pomocy. Może to być np. wydłużenie w czasie okresu kredytowania, a tym samym obniżenie pojedynczych rat spłaty długu. Bank może także zaproponować inny, niżej oprocentowany kredyt konsolidacyjny, łączący wszystkie pożyczki w jedną. Wprawdzie wiążą się z tym pewne opłaty, ale w rachunku przeprowadzonym wspólnie z bankowcem może się okazać, że miesięczne obciążenie portfela będzie wyraźnie niższe.

Wasz aspirant Fortuna

Stopa lombardowa określa najwyższy poziom oprocentowania kredytów udzielanych przez bank centralny bankom komercyjnym pod zastaw papierów wartościowych (tzw. kredyty lombardowe). Cena pieniądza na rynku międzybankowym może przekroczyć poziom stopy lombardowej, ale zdarza się to tylko w momentach, gdy banki gwałtownie potrzebują pieniędzy. Stopa lombardowa NBP to jedna z podstawowych stóp procentowych w Polsce, jej poziom ustalany jest przez Radę Polityki Pieniężnej. Największą wartość stopy lombardowej (39%) odnotowano w październiku 1991 r., a najniższą (5.5% ) w marcu 2006 r.

Kredyt konsolidacyjny (pożyczka konsolidacyjna) to kredyt zaciągany na spłatę innych zobowiązań. Polega to na zaciągnięciu jednego kredytu u wierzyciela na spłacenie pozostałych kredytów. Dzięki takiej operacji można „zamienić” wiele wysokich rat na jedną, niższą. Kredyt konsolidacyjny jest ostatnio bardzo popularny na rynku finansowym. Jest on często zabezpieczony hipotecznie.

Z raportu InfoDług, publikowanego cyklicznie przez InfoMonitor Biuro Informacji Gospodarczej S.A., wynika, że łączna kwota zaległych płatności klientów podwyższonego ryzyka w Polsce wynosiła w 2008 r. ponad 8,12 miliarda złotych. Na całościową kwotę zaległych płatności klientów podwyższonego ryzyka w Polsce, składają się zobowiązania wynikające z niespłacanych kredytów, opłat leasingowych, a także opłat za energię elektryczną, usługi telekomunikacyjne lub czynsz za mieszkanie. W ciągu ostatnich 15 miesięcy średnie zadłużenie przeciętnego Polaka zwiększyło się o 1425 złotych, czyli o 28% i obecnie wynosi 6425 zł.

Większość uczestników obrotu gospodarczego spłaca zobowiązania terminowo, budując swoją pozytywną historię kredytową i biznesową. Grupa klientów podwyższonego ryzyka, która czasowo nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań (powyżej 60 dni), liczy około 1,3 miliona osób. Najwięcej osób czasowo niewywiązujących się ze zobowiązań ma zadłużenie mieszczące się w przedziale 2001-5000 złotych. Niemal połowa (46%) osób czasowo niewywiązujących się z zobowiązań to „drobni dłużnicy”, którzy posiadają zadłużenie nieprzekraczające 2000 złotych.

Biuro Informacji Kredytowej zbiera informacje o osobach nie spłacających kredytów. Można je znaleźć także w Raporcie InfoMonitora Biura Informacji Gospodarczej S.A. aktualizowanym co kilka miesięcy. Listę 10 największych dłużników otwiera mieszkaniec województwa mazowieckiego, którego ogólna suma zadłużenia wynosi ponad 73 miliony. Kwota zadłużenia drugiej osoby na liście wynosi już „zaledwie” 29,7 miliona, trzeciej – 10,9 miliona. We wszystkich przypadkach źródłem zadłużenia są niespłacone kredyty na zakup towarów, usług, papierów wartościowych, pożyczki i kredyty mieszkaniowe.

Analizując szczegółowo strukturę zadłużenia wewnątrz województw okazuje się, że największy odsetek klientów podwyższonego ryzyka znajduje się w małych miejscowościach. W województwie dolnośląskim aż 70 na 1000 mieszkańców powiatu wałbrzyskiego ma problemy z regulowaniem swoich zobowiązań (o 30 osób więcej niż we Wrocławiu). W województwie wielkopolskim różnica jest mniejsza – w tabeli prowadzą mieszkańcy Kalisza i powiatu obornickiego – 30 na 1000 spośród nich zalicza się do klientów podwyższonego ryzyka.

KONKURS

1. Czy kiedykolwiek spotkałeś się z sytuacją opisaną w tekście, czyli z brakiem pieniędzy na ważny cel? Jeśli tak, to co wówczas zrobiłeś? Jeśli nie, to co zrobiłbyś w podobnej sytuacji?
2. Napisz, co to jest lichwa?
3. Jakie najwyższe odsetki od kredytu są dozwolone w Polsce, a jakie są już zabronione przez tzw. ustawę antylichwiarską?

Prosimy o nadsyłanie odpowiedzi mailem do 31 marca 2009r. pod adres: konkurs@fortunaradzi.pl w mailu prosimy podać dane teleadresowe. Regulamin konkursu znajduje się tutaj.