Jakieś ćwierć wieku temu około 5 proc. polskiego społeczeństwa miało wyższe wykształcenie. W  2006 roku – jak podaje GUS – studia wyższe ukończyło 15 proc. Polaków i ten udział stale rośnie. Dawniej w przeciętnym miasteczku był jeden magister, dzisiaj są ich setki i, co gorsza, wielu z nich nie ma posady. Sam dyplom niczego nie gwarantuje, liczy się wiedza i umiejętności. Jedna szkoła potrafi tego nauczyć – i jej świadectwo jest w cenie, a inna nie potrafi. Choć dyplom nie jest już rzadkością, to ukończenie renomowanej uczelni lub rzadkiego kierunku jest ciągle przepustką do kariery. Najważniejsze jest, żeby stale się uczyć i mieć za co się uczyć.

Pieniądze źle wydane

Sąsiadka kupiła synowi pod choinkę playstation i poinformowała nas z dumą, że jej 12-latek w ten sposób uczy się angielskiego. – Ale sobie dzieciak wykombinował – pomyślałem. Dziwię się rodzicom, którzy uważają, że zakup telewizora albo komputera to inwestycja w edukację dziecka. Warto sprawdzić, do czego dziecko używa tych przedmiotów, a założę się, że dla 90 proc. służą tylko do ogłupiającej rozrywki. Żeby wydatek edukacyjny był inwestycją w wiedzę musi przynosić mierzalne rezultaty – np. po kilku latach nauki języka dziecko zda egzamin państwowy i uzyska certyfikat.

Mamy w Europie jeden z najwyższych wskaźników uczącej się młodzieży. W 2008 r. ponad 70 proc. młodych ludzi po maturze poszło na studia. Państwo przeznacza ponad 11 miliardów zł rocznie na szkolnictwo wyższe, ale na 2 miliony polskich studentów aż 1,2 mln płaci za studia z własnej kieszeni. Widać wyraźnie, że pęd do nauki jest, za to gorzej z efektami. Jak przyznali nawet rektorzy polskich szkół wyższych w „Strategii rozwoju szkolnictwa wyższego 2010-2020”, opublikowanej w grudniu 2009 roku, poziom naszych uczelni i niska ocena wyników badań naukowych sprawiają, że polski system szkolnictwa wyższego nie jest przystosowany do konkurowania na międzynarodowym rynku badań naukowych i do kształcenia na poziomie wyższym. Przekłada się to na kiepskie zaawansowanie technologiczne polskiej gospodarki. Mimo dużych nakładów finansowych ponoszonych na transfer technologii z uczelni do przemysłu, nie doczekaliśmy się produktu na skalę światową. Poziom naszej innowacyjności jest jednym z najniższych na kontynencie.

Zdaniem specjalistów system edukacji nie kształtuje umiejętności na miarę XXI wieku, nie przygotowuje absolwentów do gospodarki opartej na wiedzy i nie nadąża za zmianami w technologii. Są oczywiście przykłady bardzo dobrych uczelni i kierunków, ale za nimi czai się masa miernoty. Dlatego wybór uczelni i kierunku to bardzo ważna decyzja. Chyba, że komuś nie zależy na wiedzy, ale chce się jeszcze kilka lat poobijać na koszt rodziców i dziadków, którzy wydają ostatnie grosze, by wykształcić swojego podopiecznego. Krótko mówiąc, często źle wydajemy pieniądze na edukację.

Nauka przez całe życie

Znajomy profesor wyższej uczelni dał mi niedawno krótki, ale pouczający wykład na temat kształcenia ustawicznego. Wskutek gwałtownego postępu naukowego, technologicznego i cywilizacyjnego wiedza tak szybko się dezaktualizuje, że trzeba się ciągle dokształcać, aby nadążyć za postępem – choćby po to, aby utrzymać się w pracy. Właściwie kończąc studia zawodowe należy kontynuować naukę, bo w tzw. międzyczasie wiedza wyniesiona z uczelni zdążyła się zestarzeć. Kto nie nadąża – ten wypada z rynku pracy. W policji też mamy ciągle szkolenia i muszę przyznać, że są coraz ciekawsze.

To samo dotyczy informacji przydatnych w codziennym życiu, zwłaszcza prawnych i ekonomicznych, także edukacji finansowej. Nie wystarczy znać rachunki i umieć czytać – trzeba jeszcze korzystać z tych umiejętności. Jak czegoś nie wiesz, to może Cię to drogo kosztować. Przecież większość opisywanych przeze mnie przypadków stanowią ofiary własnej głupoty. Klient dostaje w firmie ubezpieczeniowej skomplikowaną, wielostronicową umowę i nawet jej nie czyta, tylko podpisuje. Potem, gdy dochodzi do przykrego zdarzenia, dziwi się, że nie otrzyma odszkodowania. Życie to nie jest kraina szczęśliwości, gdzie każdy chce nam pomóc – najczęściej każdy chce nam sprzedać swój towar, a w skrajnych przypadkach – oszukać. Nie czytasz umowy, pomijasz to, co zostało napisane drobnym drukiem, bo zapomniałeś okularów – najpewniej za to zapłacisz.

W zdobywaniu wiedzy korzystaj też ze sprawdzonych i wiarygodnych nauczycieli. Zbyt wielu dziś jest doradców, którzy skierują cię na fałszywe ścieżki. Większość firm doradztwa finansowego należy do jakiegoś banku i ich rady choćby z tego powodu nie są obiektywne. Sam musisz wiedzieć, że kiedy ktoś oferuje ci niewiarygodne zyski jutro, a dziś wyciąga rękę po twoje pieniądze, to raczej je stracisz. Jeśli ktoś cię zapewnia, że na wzięciu pożyczki tylko zarobisz, to też nie mówi całej prawdy. Banki i instytucje finansowe mają dziś w ofercie tysiące instrumentów finansowych, które czasem są tak skomplikowane, że najtęższe umysły ekonomiczne ich nie rozumieją. Nie wkładaj swoich pieniędzy w inwestycję, przy której nie umiesz ocenić ryzyka.

Inwestuj w siebie

Każdy z ponoszonych wydatków można przypisać jednej z dwóch kategorii: konsumpcji albo inwestycjom. Wydatki na edukację należą do inwestycji i prawie zawsze gwarantują wysoką stopę zwrotu, czyli duży zysk. Inwestycja w 5-letnie studia to zazwyczaj koszt od 60 tys. do 100 tys. złotych (jeśli policzyć książki, różne opłaty, utrzymanie, akademik, przejazdy, a coraz częściej czesne). Ale opłaca się, bo osoby z wyższym wykształceniem zarabiają średnio o 30 proc. więcej, pozostają dłużej aktywne na rynku pracy i znacznie rzadziej są bezrobotne. To tak jakbyśmy przez całe życie otrzymywali odsetki od dobrze ulokowanego kapitału.

Urlop nad ciepłym morzem to czysta konsumpcja i nie próbujmy się oszukiwać, że to „nauka języków”. Zakup na własne potrzeby (nie w celach zarobkowych) samochodu, telewizora, kolejnej pary butów czy nawet żywności to też konsumpcja. Oczywiście nie da się jej ograniczyć poniżej poziomu egzystencji, ale nie można zapominać, że życie trwa coraz dłużej i na lepszą lub bezpieczniejszą przyszłość potrzebne są dzisiaj inwestycje. W tym sensie mistrzem inwestycji jest moja żona, która ostatnio mi tłumaczyła, że zakup drogiej bransoletki to nie konsumpcja, ale inwestycja w kruszec. Wyczytała na moim blogu, że w złoto czasem warto inwestować długoterminowo. Tylko, że w tej bransoletce wartość kruszcu to mniej niż połowa ceny!

Wydatków inwestycyjnych nie należy ponosić bez przetestowania produktu. Wysyłasz dziecko na prywatne lekcje angielskiego – sprawdź, czy nauczyciel zna ten język, zbierz rekomendacje. Wybierasz uczelnię – sprawdź, czy jej dyplom jest ceniony przez pracodawców, co robią i ile zarabiają absolwenci. A na rynkach finansowych nie inwestuj w rzeczy, których nie rozumiesz.

Wasz aspirant Fortuna


Według Centrum Badania Opinii Społecznej, obecnie 51 proc. Polaków „nie odczuwa satysfakcji z osiągniętego poziomu wykształcenia„, prawie połowa Polaków (48 proc.) jest gotowa podwyższyć swoje kwalifikacje, jednak niemal tyle samo badanych (49 proc.) nie podjęłoby się tego, nawet gdyby mieli takie możliwości. Gotowość do podnoszenia kwalifikacji wyrażały przede wszystkim osoby młode i lepiej wykształcone, dla których ma to większy wpływ na karierę zawodową i na osiągane dochody.

W prestiżowym rankingu najlepszych europejskich szkół biznesu dziennika „Financial Times” z grudnia 2009 roku znalazła się tylko jedna polska uczelnia – Akademia Leona Koźmińskiego z Warszawy. Uczelnia zajęła wysokie 42. miejsce.

Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, w 2060 r. na trzech pracujących Polaków przypadać będzie przynajmniej dwóch emerytów, a odsetek osób po 80 roku życia wzrośnie 4,5-krotnie. Z powodu zbyt niskiego przyrostu naturalnego ubędzie ponad 7 milionów obywateli. Zjawisko starzenia się to jednak przede wszystkim problem braku aktywności zawodowej i niechęć do uczenia się nowych rzeczy. Od 1975 r. działają w Polsce Uniwersytety Trzeciego Wieku, które prowadzą zajęcia dla 25 tys. seniorów w ponad stu uczelniach.

W wielu krajach świata trwa debata na temat obowiązkowych zajęć z edukacji finansowej w szkołach średnich. Od września 2011 r. problematyka finansowa będzie omawiana w szkołach kanadyjskiej prowincji Ontario. Podobnym projektem zajmuje się rząd brytyjski. Rozwijanie kompetencji finansowych młodzieży jest m.in. rezultatem światowego kryzysu finansowego i przejawem troski, aby młodzi ludzie podejmowali racjonalne decyzje finansowe. Władze Ontario podjęły ten projekt zaniepokojone rosnącym zadłużeniem młodych ludzi: aż 60 proc. Kanadyjczyków w wieku 18-29 lat ma długi wobec rządu, w tym 1/10 na kwotę przekraczającą 10 tysięcy dolarów kanadyjskich. Łączne zadłużenie młodych Kanadyjczyków przekroczyło już 13 miliardów dolarów. Tematyka finansowa będzie włączona do różnych przedmiotów. Uczniowie będą uczyli się, jak czytać umowy finansowe, oceniać oprocentowanie kredytów, o zasadach kupowania nieruchomości, będą także uodparniać się na agresywną reklamę i marketing.

Bezpłatne kursy e-learningowe udostępnia Portal Edukacji Ekonomicznej NBPortal.pl Aby korzystać z kursów i prezentacji trzeba się zarejestrować w serwisie. Wśród ostatnio zamieszczonych prezentacji multimedialnych jest interesujące „Emerytalne ABC”. Kursy e-learningowe NBP zostały przygotowane przez wybitnych ekonomistów, teoretyków i praktyków gospodarki. Dzięki temu łatwo, przejrzyście i nowocześnie omawiają zagadnienia ekonomii, marketingu, przedsiębiorczości i zarządzania finansami. W 2009 roku Narodowy Bank Polski przeznaczył na edukację finansową Polaków 28,7 mln zł, a w 2010 r. planuje wydać na ten cel 33,6 mln zł.