Chyba już z dziesięć lat nie byłem w banku. W każdym razie przez tyle lat nie robiłem w tradycyjnym banku przelewu, nie pobierałem pieniędzy w okienku. Wszystkie sprawy bankowe załatwiam przez domowy komputer. Mam po prostu konto w jednym z e-banków, byłem jednym z pierwszych jego klientów. I nie boję się. Kilka lat temu przez komputer kupiłem nawet samochód w salonie. Najpierw go obejrzałem, wynegocjowałem zniżkę, później dokonałem przelewu i następnego dnia odjechałem nowiutkim autem. Z wirtualnego banku mam same korzyści, w zasadzie żadnych kosztów. Przelewy są teraz bezpłatne, oprocentowanie stosunkowo wysokie, kapitalizacja miesięczna. Płacę chyba tylko raz w roku stałą opłatę za kartę kredytową. Wszystkie opłaty za wodę, telefon, prąd, gaz itd. realizuję przez komputer. Niesamowita wygoda. Gdybym korzystał z tradycyjnego banku, to miesięczne wydatki – nie licząc kosztów dojazdu i straconego czasu w kolejkach – szacuję na około 20-30 zł. Rocznie wychodzi całkiem spora kwota.

Wpadł jak ryba w sieć

10-internet_sDo niedawna uważałem, że konto w wirtualnym banku powinien mieć każdy, kto ma komputer podłączony do internetu. Ostatnio zmieniłem zdanie. Lepiej najpierw nabrać obycia w sieci, a dopiero po jakimś czasie zapukać do e-banku. Niedawno dostaliśmy zawiadomienie o działającym w naszym mieście elektronicznym włamywaczu bankowym. O, pomyślałem – cyberprzestępcy trafili pod strzechy i zainteresowałem się tym konkretnym przypadkiem. Od słowa, do słowa i okazało się, że chłopaka kojarzę. Syn jednego z naszych znajomych. Był bez pracy, szukał zajęcia. Dał się złapać w sieć i teraz ma ogromne kłopoty.
Któregoś dnia dostał e-maila. Jakaś – raczej zagraniczna firma – poszukiwała swoich przedstawicieli finansowych, obiecywała łatwy zarobek. Kandydat musiał umieć obsługiwać komputer, znać podstawy angielskiego, orientować się w internecie i mieć elektroniczne konto bankowe do przyjmowania wynagrodzenia. Biznes był prosty. Po „przyjęciu do pracy” czyli wypełnieniu formularza internetowego, należało czekać na zlecenie. Czynność początkowo miała polegać na jakimś controlingu, pakowaniu paczek, przesyłaniu dokumentów, ale okazywało się, że sprawy finansowe są ważniejsze. Przedstawiciel finansowy otrzymywał na swoje konto pewną kwotę pieniędzy i po potrąceniu sobie 5 proc. prowizji miał ją przekazać systemem Western Union wskazanej osobie za granicą. Aby cała operacja przebiegła sprawnie przedstawiciel otrzymywał dzień wcześniej SMS-a informującego o zleceniu. Chłopak wykonał kilka takich operacji i zapukała do niego policja. Okazało się, że był tzw. słupem, czyli pośrednikiem w przelewaniu kradzionych pieniędzy z banku do złodzieja. Przypuszczam, że zarobił kilka tysięcy złotych, a biedy narobił sobie na lata. Grozi mu nawet więzienie. Konto elektroniczne, w odróżnieniu od konta tradycyjnego dawało w tym przypadku możliwość błyskawicznego działania całej grupie przestępczej. Dla złodzieja czas to pieniądz…

Zachorował na e-konto

Cyberprzestępcy wciągają w swój proceder słupy, aby policja straciła ślad podczas poszukiwania prawdziwego złodzieja. Przestępcy wykradają pieniądze z banku, przelewają je na konto słupa, a ten wysyła je za granicę do złodzieja odbierającego gotówkę na kradziony dokument tożsamości.
Mając bankowe konto elektroniczne trzeba wiedzieć czym jest phishing i umieć się go wystrzegać. W phishingu chodzi o zdobycie przez złodziei loginów i haseł niezbędnych do zalogowania się w elektronicznym banku. Najskuteczniejsze są sposoby najprostsze. Złodzieje budują w sieci strony łudząco podobne do prawdziwej strony wybranego e-banku, a następnie wysyłają maile potencjalnym ofiarom. Piszą, żeby kliknąć w podany link, zalogować się w banku, bo coś tam, cos tam… Niedoświadczeni mogą się dać złapać na haczyk, podając dane na lipnej stronie, otwierają złodziejom drzwi do swojego sejfu. Sposobów na kradzież danych jest znacznie więcej, dlatego trzeba swój komputer wyposażyć w oprogramowanie chroniące przed wirusami, atakami z zewnątrz.
Dlatego komputerowym żółtodziobom odradzam szybkie zakładanie konta w e-banku. Znajomy, emerytowany lekarz, od kilku miesięcy ma komputer podłączony do internetu. Opanował już sztukę łączenia się przez komputer z rodziną w Ameryce. Ostatnio kupił sobie kamerkę i może pokazać się rodzinie. Trochę dziwny z niego gość, bo jak media zaczęły trąbić o kryzysie, to oszczędności i emeryturę wyjmował z banku i trzymał gotówkę w domu. Bał się, że jak bank upadnie to straci pieniądze. Wpłacił je z powrotem, gdy państwo ustawowo dało gwarancję ochrony kapitału do 50 tys. euro. Teraz zachorował na konto w e-banku. -Spokojnie, nie tak szybko – odpowiedziałem mu, gdy mnie o to zagadnął. Najpierw trzeba na ten temat trochę poczytać, oswoić się z wirtualnym bankiem, a dopiero później w pełni korzystać z jego dobrodziejstw.

Osobista odpowiedzialność

10-internet_dNajlepiej zrobić tak: utrzymać swoje dotychczasowe konto w klasycznym banku, a w wirtualnym otworzyć „konto ćwiczebne” przelewając na nie jakąś niezbyt znaczącą kwotę, wystarczającą np. na uregulowanie miesięcznych opłat za czynsz, prąd, telefon. Nawet jeśli popełnimy jakiś błąd, albo – w co nie wierzę – padniemy ofiarą phisingu, stracimy tylko niewielka kwotę. W miarę poznania zasad bezpieczeństwa obowiązujących w danym banku i w miarę nabierania doświadczeń, można wszystkie swoje finanse przenieść do e-banku, pozostawiając „na wszelki” wypadek konto w tradycyjnej placówce. Z moich dziesięcioletnich doświadczeń wynika, że zabezpieczenia w bankach elektronicznych są na najwyższym poziomie i jeśli dopasujemy się do wewnętrznej architektury zabezpieczeń, pieniądze w praktyce są w stu procentach bezpieczne. Wystarczy na przykład wszystkie pieniądze trzymać na subkoncie do których dostęp możliwy jest tylko na hasło jednorazowe, znane wyłącznie właścicielowi konta. Każdy bank ma swoje własne sposoby na dodatkowe zabezpieczenia, już po zalogowaniu się na konto. Trzeba je dobrze poznać, przetestować i… spać spokojnie. Najważniejsza jest moim zdaniem osobista odpowiedzialność za bezpieczeństwo konta.

Prawdziwa rewolucja

Współczesne banki wirtualne oferują czasem więcej niż banki tradycyjne. W e-banku można nie tylko trzymać pieniądze, przelewać je na inne konto, ale inwestować w akcje, fundusze, inwestycyjne, odkładać na fundusze emerytalne lub strukturyzowane. W banku elektronicznym można doładować telefon komórkowy, ubezpieczyć dom lub samochód, a nawet uzyskać kredyt hipoteczny. Postęp w bankowości elektronicznej jest ogromny i nic go nie zatrzyma. W ciągu tych 10 lat dokonała się prawdziwa rewolucja, a była ona możliwa dzięki naszemu wejściu do NATO. Wtedy to Amerykanie znieśli embargo na 126 bitowe szyfrowanie danych, co dało nam możliwość otwarcia pierwszego banku internetowego. Przypuszczam, że niedługo już nie będziemy przywiązani do komputera. Bankowość wkroczy w erę mobilną, będziemy posługiwać się podpisem cyfrowym, a naszym podstawowym narzędziem na rynku finansowym stanie się telefon komórkowy. Nie oznacza to, że tradycyjne banki przestaną istnieć. Większość z nas chce mieć kontakt z kasjerem lub doradcą, który wyjaśni zawiłości coraz bardziej skomplikowanej bankowości.

Wasz aspirant Fortuna

W polskich bankach umowy o dostęp do rachunku kanałami elektronicznymi podpisało 11 milionów klientów, ale tylko około 6 milionów aktywnie z nich korzysta. Aktywny klient indywidualny wykonuje średnio 4 przelewy miesięcznie. Statystyki pokazują, że 1 na 10 internautów, po roku użytkowania internetu zakłada sobie wirtualne konto bankowe.

Z badań wynika, że w 2007 roku z elektronicznych rozliczeń korzystało ponad 30 proc. firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Dostępność, łatwość obsługi i niezawodność bankowości elektronicznej sprawiają, że liczba firm zainteresowanych tą usługą regularnie wzrasta. Szacuje się, że w roku 2010 z bankowości elektronicznej będzie w Polsce korzystało prawie 70 proc. firm. Liczba użytkowników internetu osiągnie wtedy 18 milionów.

Wg raportu AC Nielsen, Polacy znaleźli się na trzecim miejscu wśród internautów aktywnie korzystających z usług bankowości on-line. Polskich internautów wyprzedzili jedynie Portugalczycy i Brazylijczycy. W badaniu wzięli udział internauci z 46 krajów. W Polsce z bankowości on-line korzysta stale 28 proc. internautów. Korzystanie z bankowości internetowej, przynajmniej raz w tygodniu, zadeklarowało 69 proc. badanych. Polacy znaleźli się także wysoko w klasyfikacji użytkowników, którzy deklarują, że nigdy nie odwiedzają oddziału swojego banku. W Polsce takich odpowiedzi było 28 proc.

Kevin Mitnick, niegdyś światowej sławy haker, obecnie – równie światowej sławy ekspert do spraw bezpieczeństwa komputerowego twierdzi, że kluczem do elektronicznych banków nie są wadliwie działające systemy, kiepskie oprogramowanie, dziury w fire-wallach. Systemy te są bowiem skuteczniejsze niż na ogół się sądzi. Jak zwykle zawodzi czynnik najbardziej prozaiczny z możliwych – ludzki. Nic nie ułatwia pracy hakerom tak jak ludzka nieostrożność i naiwność. Nieopatrznie zostawione hasło dostępu, niekontrolowany dostęp do wewnętrznych zasobów firmy. Wykorzystywane w e-przestępstwach są coraz częściej techniki bezpośredniego wpływu na ludzi, umiejętnej perswazji itd.

W Europie Środkowej i Wschodniej na 1 milion mieszkańców przypada średnio 312 urządzeń bankomatowych i 119 maszyn na 100 oddziałów, podczas gdy w Europie Zachodniej jest zainstalowanych przeciętnie 770 bankomatów na 1 milion mieszkańców, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w Europie Środkowej i Wschodniej oraz 187 urządzeń na 100 oddziałów. Oznacza to, że polski rynek przez najbliższe lata będzie nasycał się bankomatami i wpłatomatami, przybliżając usługi bankowe do klienta i czyniąc bankowość coraz bardziej samoobsługową i bardziej dostępną.

Pytania konkursowe:

1. Czy dokonujesz operacji bankowych na swoim koncie za pośrednictwem internetu?
2.  Jaki bank oferuje w twojej miejscowości usługę wpłatomatu czynnego 24 godziny na dobę?
3.  Czy spotkałeś się z próbą wykorzystania twojego konta mailowego do wciągnięcia cię w jakąkolwiek podejrzaną działalność? Jak bronisz się przed takimi atakami?

Prosimy o nadsyłanie odpowiedzi mailem do 31 marca 2009r. pod adres: konkurs@fortunaradzi.pl w mailu prosimy podać dane teleadresowe. Regulamin konkursu znajduje się tutaj.